Tomasz Lis znika z telewizji. Na razie nie wiadomo na jak długo, ale program ''Tomasz Lis na żywo'' został zdjęty z anteny. Znany dziennikarz nie będzie na razie też pełnił funkcji redaktora naczelnego ''Newsweeka'', ani pisał felietonów dla tego tygodnika.
 |
Lis dzielnie, niczym piloci Dywizjonu 303,
odgryzał się
myśliwym
|
A wszystko przez nieporozumienie, do jakiego doszło w zeszłym tygodniu podczas jego wizyty w Wielkiej Brytanii.
Tomasz Lis został zaproszony na tradycyjne wielkie polowanie na lisa z udziałem całej rodziny królewskiej, premiera Wielkiej Brytanii,
David Camerona i polskiego ministra spraw zagranicznych,
Radosława Sikorskiego. Niestety, nie wiadomo dlaczego (prawdopodobnie namówiony przez kogoś dla kawału), nałożył na głowę czapkę z lisa, pożyczoną od znanego polskiego satyryka,
Grzegorza Wasowskiego, którą ten wykorzystywał występując jako jeden z T-Raperów znad Wisły. Aby nie zabrudzić swoich włoskich mokasynów za 2 tys. funtów sztuka, ruszył przez teren, na którym miało się odbyć polowanie, drogą wprost w kierunku jego uczestników. W dodatku, kiedy królowa zapytała się, kto wychodzi na strzał, minister
Sikorski użył angielskiej wersji nazwiska wybitnego polskiego dziennikarza -
Fox. Zmylona tym, niedowidząca już z powodu podeszłego wieku,
Elżbieta II zaczęła strzelać do gwiazdy polskiej publicystyki telewizyjnej.