Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej podejrzewa, że USA posiadają
broń jądrową. Społeczność międzynarodowa jest zaszokowana a ONZ grozi sankcjami.

W swoim ostatnim raporcie Międzynarodowa Agencja Energi Atomowej (IAEA) kieruje zarzuty wobec rządu Stanów Zjednoczonych. Inspektorzy Agencji sugerują w nim, jakoby Amerykanie dysponowali instalacjami atomowymi o charakterze wojskowym. To już kolejny przypadek, gdy amerykańska administracja musi zmierzyć się z podejrzeniami o posiadanie broni masowego rażenia. Powracają one regularnie od czasu, gdy pojawiły się po raz pierwszy po tym, jak w 1945 w niewyjaśnionych okolicznościach eksplodowały dwa japońskie miasta – Hiroszima i Nagasaki. Szacuje się, że łącznie eksplozje spowodowały śmierć 150 tys. - 246 tys. osób. - Skażenie terenu materiałem radioaktywnym i liczne przypadki choroby popromiennej dały wielu paranoicznym umysłom podstawy do przypuszczeń, że Hiroszima i Nagasaki były miejscem użycia bomb jądrowych. Fakt, że USA akurat toczyły wojnę z Japonią, sprawił, że podejrzenia padły właśnie na nie. - mówi
Daniel Pipes – amerykański historyk i uznany specjalista w dziedzinie teorii spiskowych.