Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antykoncepcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antykoncepcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2013

ABP MICHALIK MÓWI "TAK" PREZERWATYWOM

Najprawdopodobniej wkrótce Kościół katolicki zezwoli na używanie pigułek antykoncepcyjnych i prezerwatyw. Jak dowiedziały się nieoficjalnie "Medialne Fakty", postulat ten popiera znaczna część kleru, włączając w to większość polskiego episkopatu, na czele z arcybiskupem Michalikiem, który bardzo mocno forsuje to rozwiązanie. 



Chodzi oczywiście o walkę z pedofilią. Jak powiedział nam jeden z polskich biskupów. - Bez dzieci to zjawisko w ogóle by nie występowało. Małoletni chłopcy i dziewczęta nie kusiliby podstępnie niewinnych księży, myślących tylko o głoszeniu słowa bożego, i nie wciągaliby ich w grzech rozpusty. Musimy zdecydowanie przeciwdziałać nagminnemu zjawisku gwałtów na księżach, dokonywanych przez dzieci obu płci. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zniknięcie wszystkich dzieci i zjawiska dzieciństwa w ogóle. Oczywiście nie chcemy ich zabijać, jednak musimy za wszelką cenę zapobiec pojawianiu się następnych. Tylko to może ocalić dusze ciała licznych kapłanów przed nieokiełznaną dziecięcą chucią. W tym celu w Kongregacji Nauki Wiary rozpatrywany jest projekt uznania prokreacji za grzech śmiertelny. Ale to może nie wystarczyć. Aby lepiej zapobiegać dzieciom proponujemy uznać stosowanie wszystkich środków antykoncepcyjnych, włącznie z tym antyporonnymi, nie tylko za dopuszczalne, ale za obowiązkowe. Niektórzy koledzy wahają się jeszcze nieco w sprawie popierania aborcji, ale sądzę, że już niedługo przezwyciężą głupie uprzedzenia.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

TERLIKOWSKI ARESZTOWANY, BO… DZIURAWIŁ PREZERWATYWY

Jak donosi mazowiecka policja, znany dziennikarz katolicki Tomasz Terlikowski, były już naczelny redaktor ''Frondy'', został ujęty podczas włamania do kiosku w podwarszawskich Ząbkach. Jak tłumaczył funkcjonariuszom, powodem tego czynu była chęć przedziurawienia znajdujących się tam prezerwatyw.
Najsłynniejszy zombie III RP, Tomasz Terlikowski

Policjanci ujawnili, że podejrzany wraz ze swoimi wspólnikami, byłymi marszałkami Sejmu Markiem J. i Jurkiem M. (ZOBACZ TUTAJ), przepiłowali ręczną piłką do metalu żaluzje chroniące tzw. okienko w kiosku. Następnie Terlikowski wsunął się przez wyrżnięty otwór i zaczął dziurawić znajdujące się na wystawie prezerwatywy. Niestety zaczepił się paskiem o niedopiłowany fragment żaluzji i zawisł na nim. W tej pozycji zastał go patrol, bowiem jego wspólnicy uciekli na widok radiowozu, nie udzielając ''koledze'' pomocy. Dzięki wytężonej pracy policji zostali jednak ujęci następnego dnia w siedzibie partii Prawica Rzeczypospolitej, której obaj są szefami. 
Funkcjonariusze z Ząbek rozbili w ten sposób groźny gang odpowiedzialny za napady na ok. 40 podwarszawskich kiosków, kilkanaście sklepów i 10 stacji benzynowych, podczas których przestępcy dopuszczali się dziurawienia wszystkich znajdujących się tam prezerwatyw. Jak tłumaczyli podejrzani, ich celem było zwiększenie dzietności Polaków. Do tego czynu miał ich skłonić jeden z rysunków Andrzeja Mleczki umieszczony w ‘’Gazecie Wyborczej’’, przedstawiający chłopca dziurawiącemu ojcu prezerwatywy; który zapytany przez matkę, dlaczego to robi, odpowiada: "Sam nie dam rady utrzymać was na emeryturze". Stąd też, jak powiedział Tomasz Terlikowski ‘’Medialnym Faktom’’, ‘’Gazeta Wyborcza’’ po raz kolejny stała się inspiratorką przestępczej działalności i w związku z tym należy ją definitywnie zdelegalizować.
Po aresztowaniu okazało się jednak, że Tomasz Terlikowski od kilku miesięcy nie żyje. (PISALIŚMY O TYM TUTAJ) Jak dowiedziała się redakcja ''Medialnych Faktów'', polska policja poprosiła o pomoc w rozwiązaniu tego problemu, mających spore doświadczenie w dziedzinie zjawisk paranormalnych, swoich kolegów z wydziału Archiwum X amerykańskiego FBI. 
Aresztowano również, podejrzanego o sprzedaż szajce nielegalnych igieł do dziurawienia oraz paserski skup uszkodzonych prezerwatyw, byłego ministra sprawiedliwości Jarosława G., pseudonim ''Zamrożony''. Policja wciąż poszukuje piątek członkini szajki, aktualnie zatrudnionej na stanowisku parlamentarzysty, Krystyny P. Członkom gangu grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

PIGUŁKA ZNISZCZY ZIEMIĘ?

Kolejne sensacyjne odkrycie amerykańskich naukowców. Zespół badaczy pod przewodnictwem S. Lazenby'ego i G. Connery'ego stwierdził, że używanie pigułki antykoncepcyjnej wpływa na spadek płodności nie tylko ludzi, ale także zwierząt i roślin.
Opakowanie pigułek sprzed 8 tys. lat
Według wieloletnich badań zawarte w środkach antykoncepcyjnych hormony dostają się do środowiska albo z moczem, wnikając do gleby lub wód gruntowych, albo też wypacane zbierają się w trujące chmury, wraz z deszczem opadające na ziemię. Następnie, gromadząc się w wodzie lub roślinach, powodują spadek płodności zwierząt. W pierwszej kolejności przede wszystkim organizmów wodnych i roślinożerców, jednak nie tylko. Hormony te wraz z wodą i mięsem zwierząt są wchłaniane także przez organizmy ludzi, którzy pigułek antykoncepcyjnych nie zażywają, powodując u nich radykalny spadek płodności. Co gorsza, jak się okazuje, reagują one także z hormonami roślinnymi, doprowadzając nie tylko do ograniczenia rozmnażania się roślin, ale także ich obumierania.
- To, co przypisywaliśmy dotąd działaniu kwaśnych deszczy czy innych zanieczyszczeń przemysłowych, stanowi tak naprawdę w znacznej mierze wynik działania hormonów antykoncepcyjnych - mówi dr Connery. - Widać to wyraźnie w pobliżu wielkich miast, w których znaczna część populacji kobiet zażywa pigułki antykoncepcyjne. Obserwować można tam drastyczne obumieranie świata roślinnego i wyjaławianie gruntów. Badania wykazują, że jeśli dotychczasowy trend się utrzyma i pigułki oraz inne środki hormonalne będą coraz popularniejsze, to za 30-40 lat Ziemi grozi gigantyczna katastrofa żywnościowa. W dalszej perspektywie, za 150-200 lat, może to oznaczać koniec cywilizacji, zamienienie się całej powierzchni lądów w pustynie, a nawet - po przekroczeniu pewnej granicznej wartości - kres życia na naszej planecie. To nie wydumany wzrost efektu cieplarnianego, czy wzrost zanieczyszczeń stanowi największe zagrożenie dla naszej planety. Jest nim niewątpliwie pigułka antykoncepcyjna.
Jak twierdzą amerykańscy naukowcy już raz w historii taka katastrofa się wydarzyła. Właśnie dzięki działaniu pigułki antykoncepcyjnej kilka tysięcy lat temu kwitnąca niegdyś Sahara zamieniła się w pustynię. Zgodnie z teorią Lazenby'ego i Connery'ego właśnie tam znajdowała się legendarna Atlantyda. Jak twierdzi pierwszy z nich - Platon, dzięki któremu mamy informacje o zagładzie tego państwa, musiał źle zrozumieć dawniejsze przekazy. Atlantyda wcale nie zapadła się w normalnym morzu, ale w morzu piasku. O jej istnieniu właśnie w tym miejscu świadczą znajdowane na Saharze pozostałości dawnej cywilizacji, na czele z datowanym na 10 tys. lat przed naszą erą drogowskazem z napisem: "Atlantyda 50 km". Inny silny ośrodek atlantydzkiej społeczności znajdował się na terenie dzisiejszej azjatyckiej pustyni Gobi, zajmującej znaczną część obecnej Mongolii. Wtedy były to - tak jak dzisiaj - również tereny pasterskie, jednak ówcześni mieszkańcy nie hodowali owiec, ale dinozaury. Dowodem na to są znajdowane tam liczne kości tych zwierząt.
 Zgodnie z hipotezą obu badaczy to właśnie pigułka antykoncepcyjna spowodowała zagładę Atlantydy. Świadczyć ma o tym nie tylko stężenie hormonów, które w piaskach Sahary jest po kilku tys. lat jest wciąż większe niż w pobliżu Nowego Jorku czy Los Angeles. Odnaleźli oni również opakowanie po tabletkach antykoncepcyjnych, które według nich ma ok. 8 tys. lat. - Nadużywanie pigułki antykoncepcyjnej spowodowało wyjałowienie obszarów dzisiejszej Sahary. Zaś reszta tej niezwykle rozwiniętej społeczności, która obok pigułek znała również papierosy mentolowe, kupony rabatowe i poświąteczne wyprzedaże, zginęła w zaciętych walkach o pożywienie, jakich krzywo odbite echo znajdujemy w starożytnych przekazach. Wraz z nią wyginęły również ostatnie dinozaury - dodaje prof. Lazenby.
O to niesamowite odkrycie Medialne Fakty zapytały znanego naukowca, prof. Macieja Giertycha. - W znacznej mierze zgadza się to z moimi wcześniejszymi badaniami. Jako profesor dendrologi [czyli nauki o drzewach - przyp. MF] już dawno ostrzegałem polskie społeczeństwo, że coraz więcej jest sygnałów, że hormonalne środki antykoncepcyjne ubezpładniają nie tylko same osoby je stosujące, ale i wszystkich dookoła. Hormony te, wydzielane z moczem, trafiają do ścieków miejskich, nie są wyłapywane przez oczyszczalnie i wracają do człowieka wraz z wodą. Kobietę pozbawiają zdolności do owulacji, a u mężczyzn powodują spadek żywotności nasienia. Szeroko już udokumentowana jest demaskulinizacja i redukcja płodności u ryb w rzekach poniżej wielkich miast. Równocześnie stale obserwuje się spadek żywotności nasienia u wszystkich mężczyzn. Natomiast w kwestii roślin trudno mi jest się wypowiadać. To, że tak powiem kolokwialnie, nie moja działka - powiedział prof. Giertych.
Amerykańscy naukowcy mają nadzieję, iż odkrycie to zmieni podejście do ochrony przyrody, skłaniając organizacje ekologiczne, by zamiast przykuwać się do drzew w ochronie rzadkich gatunków drzew czy roślin, skoncentrowały się na promocji naturalnych metod zapobiegania poczęć i naprotechnologii. Sami zaś liczą nie tylko na otrzymanie licznych grantów, które umożliwią im kontynuowanie badań, ale także milion dolarów z nagrody Nobla, dzięki którym będą mogli kupić sobie domy na Florydzie.

poniedziałek, 25 marca 2013

ONZ PROTESTUJE PRZECIW WYBOROWI PAPIEŻA

Podczas zeszłotygodniowej sesji Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych minimalną większością głosów przyjęło stanowisko, w którym wyraża "głęboka troskę i zaniepokojenie sposobem wyboru papieża Franciszka I".
Rasistowski i neokolonialny dym nad Kaplicą Sykstyńską
''Troskę i zaniepokojenie" tej organizacji budzi przede wszystkim ''brak zachowania w procesie wyborczym podstawowych standardów demokracji i współczesnego państwa prawa". Według wydanego przez ONZ komunikatu: "Watykan jest jednym z nielicznych krajów na całym świecie, w którym ogół obywateli nawet formalnie nie ma żadnego wpływu na wybór władz. Regulacje w tym względzie stawiają Państwo Kościelne w rzędzie krajów takich jak: Korea Północna, w których o wyborze absolutnego władcy rozstrzyga de facto zamknięta kasta". Stąd też za jedno z podstawowych dążeń społeczności międzynarodowej organizacja postanowiła uznać "skłonienie Watykanu do wprowadzenia bardziej demokratycznych i transparentnych procedur wyborczych, włącznie z możliwością dopuszczenia obserwatorów wyznaczonych prze Narody Zjednoczone do sprawdzenia wiarygodności i zgodności papieskiej elekcji z prawem oraz wymożenie przestrzegania w tej dziedzinie przez władze watykańskie praw człowieka". 
Przeciwko przejęciu tego stanowiska głosowały przede wszystkim państwa, w których katolicy stanowią znaczną część ludności, poparły je natomiast zgodnie wszystkie kraje islamskie. Niektóre państwa proponowały realizację bardziej konkretnych działań. Arabia Saudyjska zgłosiła wniosek o wprowadzenie sankcji gospodarczych wobec Watykanu i odcięcie go od zasobów wina mszalnego, póki "nie zostanie tam wprowadzona pełna demokracja". Stanowisko Narodów Zjednoczonych poparła też zdecydowanie Białoruś. Według słów jej ambasadora przy ONZ Wasilija Bykowa: "W przypadku mojego kraju wystarczyło, żeby kilku członków komisji trochę pomyliło się w liczeniu głosów, a już grożą nam sankcjami, Unia Europejska zamyka granice, wysyłają nam obserwatorów OBWE. A kto wie, jakie nieprawidłowości dzieją się w Watykanie, a cała demokratyczna Europa milczy. Przecież w zaciszu Kaplicy Sykstyńskiej mogą być bezczelnie łamane prawa człowieka, a wybory skandalicznie fałszowane. Przecież każdy chyba oglądał ''Rodzinę Borgiów" i wie, co tam się może dziać". Oburzenie niektórych państw budzą też inne aspekty wyborów papieskich. 
Zdaniem przedstawiciela Sudanu kolor dymu oznajmiającego o wyborze papieża ma charakter wybitnie rasistowski. "Biały dym symbolicznie potwierdza tylko neokolonialny charakter papiestwa i premedytację w jego działaniu na rzecz utrzymania za wszelką cenę dominacji białego człowieka. Widać wyraźnie, że kierownictwo Kościoła rzymskiego z pełną świadomością realizuje antyafrykańską politykę w każdej dziedzinie, stawiając nienaturalny kolorystycznie, ale za to biały, dym ponad bardziej naturalny, powszechny i demokratyczny dym czarny czy szary". 
Poproszony przez "Medialne Fakty'' o skomentowanie działań ONZ jeden z dziennikarzy "Tygodnika Powszechnego" stwierdził: "To oczywisty idiotyzm. Państwa kompletnie niedemokratyczne jak Arabia Saudyjska czy Chiny domagają się od tak specyficznego tworu jakim jest papiestwo przestrzegania zasad demokracji i praw człowieka. Jednak, mimo kompletnej absurdalności działania ONZ, pytania o procedury wyboru papieża wcale nie są bezzasadne. Wybieranie nowej głowy Kościoła przez "urzędników starego reżimu", bo tym w rzeczywistości są przecież kardynałowie, służy skostnieniu papiestwa i odsuwa realną dyskusję nad tak ważnymi problemami jak antykoncepcja i in vitro na daleką przyszłość. A trzeba na te tematy poważnie rozmawiać, aby się za kilkaset lat nie okazało, że ostatni prawdziwy świecki katolik bezdzietnie umrze na AIDS, a na jego grobie, będącym też symbolicznym grobem Kościoła, znajdzie się epitafium "Nigdy nie używałem prezerwatywy i nie pomyślałem o in vitro''. A przecież papieże nie zawsze byli wybierani przez kardynałów. Kiedyś biskupa Rzymu wybierał lud rzymski. Nie należy też zapominać o średniowiecznych tradycjach soborowych, w myśl których świeccy katolicy i zwykli duchowni mieli wpływ na rządy papieskie. Pomysł, aby udemokratycznić proces wyboru Ojca Świętego, wcale nie jest taki niedorzeczny. Może przez głosowanie w parafiach, może jakoś nowocześniej - np. za pomocą SMS-ów. A może po prostu zmodyfikować w duchu współczesności obecną procedurę. Nie od dziś wiadomo, że jedną z głównych inspiracji dla powstania programu ''Big Brother" były właśnie obrady kolegium kardynalskiego. A gdyby teraz odwrócić sytuację i zorganizować kardynalskie reality show, w którym widzowie będą nominować nowego papieża?".