Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rutkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rutkowski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 czerwca 2013

ZAGADKA ZEGARKÓW MINISTRA NOWAKA ROZWIĄZANA

Dzięki intensywnej pracy detektywa Rutkowskiego, znamy już prawdę o zegarkach ministra Nowaka. Okazało się, że szef resortu transportu tak naprawdę nie posiadał nigdy żadnego kosztownego czasomierza. Co więcej nie miał nigdy zegarka, który kosztowałaby go więcej niż 10 PLN.
Ten zegarek cała rodzina ministra robiła dwa lata
Znanemu śledczemu udało się zdobyć jeden ze ''złotych'' zegarków Nowaka. Okazało się, że w rzeczywistości złota jest w nim tylko farba, którą został pokryty. Koperta zegarka została zrobiona z tektury, zaś w środku znajduje się mechanizm rosyjskiego budzika, kupionego na targu. 
W świetle przedstawionych przez detektywa Rutkowskiego dowodów, minister przyznał się do mistyfikacji. - Obracałem się w środowisku, gdzie wszyscy nosili drogie zegarki. Nie chciałem odstawać i wstyd mi było, że jestem biedny. Dlatego sam robiłem swoje zegarki, wykorzystując elementy tańszych, kupionych na bazarach albo po prostu znalezionych. Ślęczałem nad nimi całymi nocami po pracy, przy świetle świeczek, bo z głodowej ministerialnej pensji nie stać mnie przecież na opłacenie rachunków za prąd. Przez wiele dni przykręcałem śrubki, malowałem na złoto, dopasowywałem mechanizmy. Udało mi się przy tym dokonywać nie lada sztuk. Możecie wierzyć, że zmiana zegarka z siedmioma melodyjkami, który dostałem na komunię, w złotego wodoodpornego roleksa nie była wcale łatwa. Niekiedy rodziło to przezabawne sytuację. Przez pewien czas nosiłem zegarek przerobiony ze znalezionego na śmietniku zegara z kukułką. Zdarzyło się kiedyś na spotkaniu ministrów transportu Unii Europejskiej, że podczas referowania kluczowej kwestii, z zegarka wyskoczyła mi ta kukułka i zaczęła kukać - śmieje się minister. 
Mogę powiedzieć, że gdybym nie był ministrem, mógłbym być naprawdę niezłym zegarmistrzem. Przyznam się nawet szczerze, że ze swoich osiągnięć w tej dziedzinie jestem o wiele bardziej dumny niż z moich dokonań na polu transportu - powiedział ''Medialnym Faktom'' minister Nowak.

czwartek, 24 stycznia 2013

KATARZYNA W. NIE ZABIŁA MADZI


INTERWENCJA

Te fakty nie są tak medialne, żeby przykuć uwagę „Faktu”, „Uwagi” lub „Wysokich Obcasów”. O tej historii nikt by nie usłyszał, gdyby nie wstrząsający list naszej czytelniczki. „Medialne Fakty” postanowiły zająć się sprawą 37-letniej samotnej matki, która nie zabiła swojego dziecka.


Nasz tekst ukazał się również w tygodniku 
Uwarzam Że
Katarzyna Wiśniowiecka (nazwisko tylko do wiadomości redakcji i czytelników MF) od siedmiu lat wychowuje samotnie małą Madzię. W ciążę zaszła nagle, podczas stosunku płciowego z mężczyzną. - Nikt się tego nie spodziewał. Ani ja, ani on - mówi zaskoczona Katarzyna. - Jednak stało się. Postanowiłam więc początkowo nie zabijać dziecka, tylko spróbować wychować.

Jak brzemienna w skutkach była decyzja ciężarnej, okazało się wkrótce po porodzie. - Madzia od urodzenia była trudnym dzieckiem. Już w wieku trzech miesięcy robiła pod siebie. I to kilka razy dziennie. Potem było coraz gorzej - wymioty i biegunki, ssanie i przygryzanie piersi podczas karmienia. Dobrze, że przez dłuższy czas nie miała zębów. To wtedy zaczęłam myśleć o ostatecznym rozwiązaniu.

- Samotne matki wychowują synów na SS-manów, zbrodniarzy i dewiantów - tłumaczy dr Waldemar Paruch, politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. - Z córkami nie bywa lepiej. Dziwne, że odpowiednie służby socjalne, których taki przerost mamy w niby wolnym kraju, nie zajęły się tym patologicznym przypadkiem.