wtorek, 28 maja 2013

PAPIEŻ FRANCISZEK: GEJE SĄ OK

Papież Franciszek, pierwszy tego imienia, nie przestaje zaskakiwać wiernych. Po tym jak obciął pensje kardynałom i nazwał ich złodziejami, nie potępił bękartów i ateistów, teraz opowiedział się po stronie homoseksualistów i ich praw do miłości oraz małżeństwa.


Franciszka już zaczęto nazywać
tęczowym papieżem
Podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański Franciszek powiedział, że Bóg stworzył gejów i lesbijki, a jak mówi Pismo Święte, "wszystko co stworzył było dobre". - Nie możemy potępiać naszych braci i sióstr dlatego, że prowadzą odmienny tryb życia niż większość. Matka naszego Boga, Maryja, była panienką gdy niespodziewanie zaszła w ciążę, a sam Jezus Chrystus był starym kawalerem i otaczał się 11 mężczyznami - tłumaczył zgromadzonym na Placu św. Piotra ojciec święty.

- Nie spodziewajcie się hiszpańskiej inkwizycji w Domu Bożym. Bóg was kocha i mówi moimi ustami: geje są ok! (w oryginale: „I gay sono OK!”) - dodał papież, po czym wyjaśnił, że nie widzi przeszkód, aby homoseksualiści zawierali swoje małżeństwa w kościołach, w pełnej oprawie sakramentalnej i w dodatku za darmo.

poniedziałek, 27 maja 2013

MARSZ KRYSTYN PAWŁOWICZ PRZESZEDŁ PRZEZ WARSZAWĘ

Ulicami Warszawy przeszedł marsz Krystyn Pawłowicz. Około 1000 kobiet poprzebieranych za kontrowersyjną posłankę, przemaszerowało centralnymi ulicami stolicy Polski. Według organizatorów miał być to protest przeciwko werbalnej przemocy w mediach i słownemu gwałtowi wykonywanemu przez dziennikarzy na postaciach z życia publicznego.


Obok marszu Krystyn Pawłowicz
odbył się też marsz Jarosławów Kaczyńskich
 (na zdj. uczestnicy obu pochodów)
Demonstrantki szły pod transparentami z takimi hasłami jak "Wszyscy homoseksualiści są jałowi", "Szmaty, won" i "Precz z nieprokreacyjnym seksem". Obrzucały przy tym siebie nawzajem i przechodniów wyzwiskami. Widzowie mogli więc o sobie usłyszeć, że są "pedałami", "zboczeńcami", "dziwkami" czy "szmatami". Na zakończenie demonstracji doszło do ogólnej szarpaniny, która przerodziła się w bijatykę, kiedy wszystkie uczestniczki pochodu starały się równocześnie wejść na trybunę, jednocześnie przemawiając, przerywając sobie i przekrzykując się wzajemnie. 
Jak stwierdziła jedna z uczestniczek pochodu - Nawet jeśli wyglądamy i postępujemy jak Krystyna Pawłowicz, nie znaczy, że można nas traktować jak skończone chamki, robić na nas nagonkę w mediach i Internecie czy straszyć nami małe dzieci. Dzisiaj pokazałyśmy to dobitnie. A więc "Gazety Wyborcze", TVN-y i "Hipsterskie maoizmy" ręce precz od Pani Profesor Krystyny Pawłowicz. 
Jednak nie wszyscy odebrali wydarzeniew w sposób pozytywny. Ministra sportu Joanna Mucha stwierdziła na antenie TVP Info: Krystyny Pawłowicz zachowały się jak Krystyna Pawłowicz. Wywołało to oburzenie wśród znacznej części posłów Prawa i Sprawiedliwości. - Jak stwierdził w Radiu Zet Mariusz Błaszczak: - Takie słowa w ustach pani poseł, urzędnika publicznego i bądź co bądź naukowca z tytułem doktora są skandaliczne i oburzające. Jeszcze rozumiem, że mógł to powiedzieć menel spod budki z piwem, bo tam takie chamskie wyzwiska jak "Krystyna Pawłowicz" są na porządku dziennym, ale minister.... Publiczne obrzucanie tego kalibru obelgami - w dodatku osób, które wyszły na ulice w szlachetnej sprawie - wprost nie mieści się w głowie. Po prostu Mucha pokazała absolutny szczyt chamstwa i wulgarności. A profesor Pawłowicz nazwała kobiety paradujące z gołymi biustami środkiem miasta tylko szmatami i jakie było zamieszanie. Ale i tak media będą mówiły tylko o dosadnej wypowiedzi naszej poseł, pomijając skandaliczne zachowanie ministry Muchy. 
Podczas marszu zbierano również podpisy pod ustawą zezwalającą na zabortowanie Donalda Tuska oraz zapładnianie in vitro społeczeństwa myślą Jarosława Kaczyńskiego.

niedziela, 26 maja 2013

GRAŚ: ANTYRZĄDOWA PROWOKACJA DZIEŁEM KOREI PŁN. I PIS-U

Rzecznik rządu Paweł Graś stanowczo zaprzeczył, jakoby krążący po Internecie od kilku dni filmik przedstawiający rzekomo polską rzeczywistość, był autentyczny. Jednocześnie Graś zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu współpracę z Koreą Północną i zapowiedział, że podjęte zostały działania zmierzające do zamknięcia serwisu Youtube.com.


Kadr z filmu
Film, który zyskał od Zielonych Świątek już ponad 5 milionów wyświetleń, nosi tytuł „Polska 2013”. Wedle opisu zamieszczonego pod materiałem, został on nagrany ukrytą kamerą w pierwszych dniach maja w Lublinie i okolicach przez północnokoreańskiego dziennikarza, którzy przebywał w Polsce legalnie jako pracownik ambasady Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.

Na filmie widać dantejskie sceny. Obdarty i brudny człowiek, prawdopodobnie bezdomny, kradnie ze stoiska rybnego w hipermarkecie surową rybę i zaczyna ją na miejscu łapczywie jeść. Po chwili przybiegają dwaj ochroniarze, zaczynają bić mężczyznę, odbierają mu rybę i wyprowadzają go na zaplecze. Nikt z kupujących nie reaguje. Dalszy los złodzieja nie jest znany.

sobota, 25 maja 2013

TOTALITARNE STRONY ZNIKNĄ Z FACEBOOKA

Usunięcie strony "Ocieplanie wizerunku Adolfa Hitlera" stanowi tylko pierwszy element oczyszczania Facebooka z nieczystych kategoriowo stron - stwierdził prezes powstałego niedawno Stowarzyszenia na rzecz Czystości Internetu, Bolesław Piasecki. - Dzięki interwencji naszych członków-założycieli, dziennikarzy największych polskich gazet, skończyło się wreszcie ocieplanie wizerunku jednego z największych zbrodniarzy w historii, teraz przyjdzie kryska na inne, skrajnie szkodliwe facebookowe fanpejdże. 
Pamiętajcie internauci: tego pana już nie ocieplamy
Mamy już na celowniku kilka następnych, skrajnie totalitarnych stron - potwierdził Piasecki. - Pierwszą z nich są: "Naziści byli źli, ale się dobrze ubierali", po pierwsze za stosowanie modowego faszyzmu, po drugie bo naziści ubierali się fatalnie. Następną "do odstrzału" jest " Ruch Narodowy - Sekcja Haftu, Szydełkowania i Robienia na Drutach", oczywiście za szerzenie skrajnego nacjonalizmu, wnikającego we wszystkie dziedziny życia. Stanowi to klasyczny przejaw totalitaryzmu, A nawet można powiedzieć więcej - nawet skrajne totalitaryzmy, takie jak nazizm czy stalinizm, rzadko starały się wnikać tak głęboko w sferę prywatną społeczeństwa, żeby wyznaczać zgodność czy niezgodność z ideologią wzorów, robionych na drutach, swetrów i szalików. Kolejna strona "Hipsterski maoizm" już samą nazwą stara się ocieplać wizerunek zbrodniczej ideologii, która wymordowała miliony ludzi w Chinach i Kambodży. Łącząc ją z niezwykle obecnie nośnym i popularnym obecnie słowem ''hipsterski", stara się przekonać młodzież, że maoizm jest naprawdę "cool". W ten sposób udając zwykłą satyryczną stronę, jednocześnie po cichu sączy w mózgi młodzieży miłość do komunizmu. Trzeba powiedzieć stanowcze "nie" pogrobowcom krwawych zbrodni rewolucji kulturalnej, placu Tian'anmen i reżimu Pol Pota.
 - A to tylko wierzchołek góry lodowej. Zdaniem naszych członków-założycieli z Facebooka powinny zostać jak najszybciej usunięte, deprawujące dzieci i młodzież poprzez swą skrajną pornolingwistykę i faszyzm językowy, takie strony jak "Cała polska czyta dziennikarzom", "Nagłówki nie do ogarnięcia" czy "Gramatyczni naziści". W dodatku ci ostatni też, szerząc swą zbrodniczą ideologię, ocieplają wizerunek Adolfa Hitlera - dodaje Piasecki. 
Indagowany przez "Medialne Fakty" rzecznik prasowy polskiej fili Facebooka, Lesław Nieużyty, stwierdził, że firma z uwagą odnosi się do działań Stowarzyszenia na rzecz Czystości Internetu. - Aby w przyszłości uniknąć takiej sytuacji jaka zaistniała w przypadku Adolfa Hitlera, ułożyliśmy listę postaci, których wizerunku na Facebooku nie można ocieplać. Są to osoby postrzegane powszechnie jako jednoznacznie negatywnie, które często zasłynęły jako inspiratorzy i wykonawcy zbrodni, niszczących całe społeczeństwa i których nazwiska powinny pozostać tylko i wyłącznie na kartach podręczników historii, jako przestroga dla innych. Na razie na tej liście znaleźli się: Hitler, Himmler, Goebels, dr Mengele, Stalin, Lenin, Feliks Dzierżyński, Mao Tse Tung, Beria, Pol Pot, Saddam Husajn, Milton Friedman i Leszek Balcerowicz.

KORWIN-MIKKE NIE PRZESTANIE OCIEPLAĆ WIZERUNKU HITLERA

- Nie zrezygnuję z ocieplania wizerunku Adolfa Hitlera - stwierdził wczoraj Janusz Korwin-Mikke (na zdj.) na wieść o usunięciu z Facebooka fanpejdza "Ocieplanie wizerunku Adolfa Hitlera". - Nie dam zamknąć sobie ust lewackiej, socjalistycznej cenzurze.Jako jeden z nielicznych mam odwagę przeciwstawiać się lewackiej propagandzie, starającej się za wszelką cenę oziębić image Hitlera.
A przecież, choć niestety był czerwony, miał wiele zalet. Przede wszystkim nie podwyższał podatków, nie
rozbudowywał pasożytniczej administracji, wierzył w tradycyjne wartości, walczył o cywilizację europejską, no i bronił Europy przed komunizmem. Wiedział, jest najszybciej wybić lewackie idiotyzmy z łba socjalisty - trzeba postawić takiego pod murem i już jest mniej zła na ziemi. Wreszcie miał właściwy stosunek do kalek i innych połamańców, bo nie każcie mi ulegać terrorowi poprawności politycznej i mówić na nich niepełnosprawni, bo ze sprawnością, nawet niepełną, to oni mają niewiele wspólnego. I gdyby nie idiotyczna wojna, którą zresztą sam kretyńsko wywołał, miał znakomite zadatki na porządnego konserwatystę. Posiadał też oczywiście swoje wady, przede wszystkim był czerwony, bo socjalizm, nawet narodowy, zawsze pozostanie socjalizmem, podlizywał się motłochowi, drukował pieniądze bez pokrycia, a to – jak wiadomo poważne przestępstwo na gospodarce. Jednak nie zasłużył, żeby jego postać rysować tylko w czarnych barwach, zwłaszcza w zestawieniu z takimi typami spod ciemnej gwiazdy jak: towarzysz Ikonowicz, obecny prezydent Francji, François Złodzielande czy inni debilni eurozłodzieje. Dla tych socjalistycznych szmat mamy tylko kamienie i kopa w dupę, a Hitlerowi należy się jednak pewien, choć może nie jakiś nadzwyczajny, szacunek - stwierdził Korwin-Mikke.

środa, 8 maja 2013

TAKI ODLOT TYLKO W POLSCE

"Jak odlot, to tylko w Polsce" pod takim hasłem ma już wkrótce ruszyć kampania, promująca latanie - ogłosił w Warszawie minister transportu budownictwa i gospodarki morskiej, Sławomir Nowak. - Dzięki niej chcemy uratować mniejsze lotniska, które z powodu niewystarczającej liczby pasażerów znajdują się na skraju bankructwa. 

Zgodnie ze słowami ministra Nowaka wcześniejsze kampanie reklamowe promujące przyloty do Polski niewiele dały. - Reklamowanie zabytków, miejsc pielgrzymkowych i walorów przyrodniczych naszego kraju nie przyniosło istotnych rezultatów i ruch lotniczy wzrósł tylko nieznacznie. A jeśli nawet, to w sposób nie zawsze korzystny. Za przykład mogą posłużyć przyloty do Polski młodych Brytyjczyków na wieczory kawalerskie, kończące się gorszącymi pijatykami, demolowaniem barów czy innymi ekscesami. O takich przylotach można powiedzieć tylko tyle dobrego, że ich uczestnicy szybko odlecieli. Stąd też w nowej kampanii będziemy promować wyloty z Polski, jako dziedzinę bardziej perspektywiczną i dającą większe nadzieje na sukces. Już wkrótce w całym kraju pojawią się billboardy z nieco może dwuznacznym, ale niewątpliwie chwytliwym hasłem: "Jak odlot, to tylko w Polsce". 

Jak twierdzi minister pracy i polityki społecznej, Władysław Kosiniak-Kamysz, w przeciwieństwie do wcześniejszych kampanii promocyjnych ta będzie miała charakter o wiele bardziej kompleksowy. Obok propagowania odlatywania na billboardach, telewizji czy Internecie podjęte zostaną również działania w innych dziedzinach, zwłaszcza w zakresie prawa pracy. - Planujemy obniżenie płacy minimalnej o 200 zł, uelastycznienie Kodeksu pracy poprzez zrównanie umów zlecenia i o dzieło - zupełnie niesłusznie zwanych "śmieciowymi" - z umowami o pracę oraz zastąpienie staży bezpłatnymi półrocznymi wolontariatami. Rozważamy także radykalne zmniejszenie zasiłków dla bezrobotnych i skrócenie czasu ich otrzymywania. Takie zmiany nie tylko powinny zdecydowanie zwiększyć liczbę odlotów z polskich lotnisk, zwłaszcza do Wielkiej Brytanii, ale także pomóc pracodawcom przetrwać kryzys bez istotnego spadku dochodów i ulżyć budżetowi państwa. 

- Aby zachęcić młodych ludzi do wylatywania z Polski - dodaje minister minister administracji i cyfryzacji Michał Boni - planujemy także rozpoczęcie bardzo intensywnej kampanii na portalach społecznościowych, przede wszystkim Facebooku, bo poprzez to medium można teraz najlepiej dotrzeć do młodzieży. Jako jej symbol przewidziano plakat z dwójką obładowanych bagażami atrakcyjnych, uśmiechniętych i bardzo szczęśliwych osób na tle konturu naszego kraju. Nieco wyżej widać odlatujący samolot, zaś pod spodem hasło: "Wypierdalamy stąd". Wiemy, że może ono budzić kontrowersje, ale obecnie do internautów docierają tylko krótkie i mocne slogany, a w tym przypadku postawiliśmy na maksymalną skuteczność. Konsultacje społeczne w kwestii hasła wciąż trwają. Mamy jednak już w tej sprawie pozytywną opinię wybitnego językoznawcy, prof. Jerzego Bralczyka. Stwierdził on, iż stosowanie pierwszego z figurujących tam słów w pewnych okolicznościach jest jak najbardziej poprawne i zgodne z zasadami poprawnej polszczyzny, a po czymś takim on sam by "wypier...".

piątek, 3 maja 2013

KOMOROWSKI KRÓLEM? TO MOŻLIWE!

Coraz szersze poparcie wśród polityków znajduje pomysł posła PO, Jacka Żalka, domagającego się przywrócenia w Polsce monarchii. - To jedyny sposób, żeby w końcu zakończyć wojnę polską-polską, zanim poleje się krew - mówi jeden z prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej. - Król w polskiej historii zawsze tonował spory, dbał o nienaruszalność państwa i pilnował, żeby spory między frakcjami nie przekroczyły dopuszczalnego poziomu. Ponadto wprowadzenie monarchii to w obecnej sytuacji jedyny sposób, by rzetelnie wyjaśnić to, co zdarzyło w Smoleńsku - wtóruje mu bliski Jarosławowi Kaczyńskiemu poseł Prawa i Sprawiedliwości. Najwięcej kontrowersji budzi oczywiście obsada tronu.


Wśród członków PO największym poparciem cieszy się, zaproponowana przez posła Żalka, kandydatura Bronisława Komorowskiego (fot.). - Ma on jedną zasadniczą cechę, która czyni go idealnym władcą: jego największym hobby jest ulubiona rozrywka królów - polowanie. A że będzie musiał zamienić dubeltówkę i kaczki na oszczep oraz łowy na białowieskiego żubra, nie powinno stanowić większego problemu - dodaje nasz rozmówca z PO.
W przypadku, kiedy monarcha sprawowałby nie tylko funkcję reprezentacyjną, ale także miał realną władzę, znaczna część Platformy jest skłonna jednak poprzeć kandydaturę Donalda Tuska. - Obaj mają następców, synów, którzy mogliby objąć po nich tron. Nawet, jeśli Michał Tusk zaliczył ostatnio drobną wpadkę, nie znaczy to, iż w przyszłości nie będzie dobrym królem. Historia zna przypadki monarchów, którzy w młodości przebierali się w kobiece ciuchy, torturowali i gwałcili służbę, sypiali z własną siostrą, albo nawet i matką, a później byli znakomitymi władcami - mówi prominentny poseł PO.
Prawo i Sprawiedliwość za idealnego kandydata uważa natomiast Jarosława Kaczyńskiego, nie tylko z powodu jego zasług i przymiotów, ale także i pochodzenia, królewskiego rodu (CZYTAJ TUTAJ).W gronie posłów PiS-u toczy się dyskusja, czy o tym, kto zostanie następcą J. Kaczyńskiego, ma decydować wybór czy względy dziedziczenia, prezes, jak wiadomo, nie ma bowiem syna. - Jego następczynią zostałaby najprawdopodobniej Marta Kaczyńska, która powinna wyjść za mąż ze jednego z członków angielskiej rodziny królewskiej. W przyszłości mogłoby to doprowadzić do unii Rzeczpospolitej z Wielką Brytanią. A ponieważ według szacunków za 2-3 lata to ostatnie państwo stanie się największym skupiskiem Polonii, wyprzedzając pod tym względem Polskę, unia taka ułatwiłaby znacznej części naszych obywateli życie - mówi jeden z członków kierownictwa partii.
Również Solidarna Polska gotowa byłaby poprzeć kandydaturę na tron prezesa PiS, jednak za cenę adopcji Zbigniewa Ziobry. Sam Jarosław Kaczyński stwierdził wyraźnie, iż kwestia następstwa ma dla niego znaczenie drugoplanowe. - Nieważne czy monarchia dziedziczna, czy elekcyjna, byle byłaby absolutna - powiedział w ubiegłotygodniowym wywiadzie dla Radia Erewań.
Jednak część PiS-u, mając poparcie innych mniejszych ugrupowań prawicowych, pragnęłaby ukoronowania na króla Polski Chrystusa. Ideę tę popiera również Adam Zawisza, który skromnie deklaruje, że w takiej sytuacji mógłby zostać regentem. Jednocześnie uspokaja: Osoby niewierzące i wyznające inne religie nie mają się czego obawiać. Ukoronowanie Jezusa nie oznacza końca legendarnej polskiej tolerancji. Polska zawsze była krajem bez stosów i chcemy żeby tak pozostało. Heretyków będziemy co najwyżej krzyżować i kamienować.
Również PSL oficjalnie popiera pomysł utworzenia monarchii. - Król zawsze był dobry dla ludu, tylko jego źli doradcy często krzywdzili chłopów - stwierdził prezes stronnictwa, Janusz Piechociński - ważne jednak, żeby władcą został Piast, najlepiej Kołodziej. Stąd też partia domaga się przeprowadzenia poszukiwań archeologicznego grobu twórcy państwa Polan. W przypadku znalezienia jego szczątków i wyodrębnienia z nich DNA, proponuje go sklonować. - Mamy zaufanie do tej metody, przecież jako pierwsze zostało sklonowane tak bliskie nam rolnikom zwierzę - owca, a nie pokojowy piesek, jakiś tam pekińczyk - dodaje Piechociński.
Zdecydowanie przeciwny ustanowieniu monarchii jest natomiast Ruch Palikota. W zamian proponuje konsulat, wzorowany na ustroju wprowadzonym przez Napoleona, zanim został cesarzem. - Funkcję nadrzędnej władzy sprawowałoby trzech konsulów, wybieranych dożywotnio - mówi lubelski poseł Ruchu, Michał Kabaciński. - Każdy z nich powinien pochodzić z innego środowiska: jeden być związany z wielką polityką i biznesem, drugi patrzeć na rządy z punktu widzenia społeczności lokalnej, trzeci zaś reprezentować zwyczajnych, niezamożnych ludzi. Mamy już nawet kandydatów na te stanowiska. Pierwszym konsulem zostałby Janusz Palikot, samorząd reprezentowałby Władysław Cieciorka, sołtys Wólki Małej, zaś trzecim zostałby Andrzej Wnuk. Ten ostatni wprawdzie odsiaduje karę pół roku więzienia za pełnienie roli tzw. ''słupa'' przy nabyciu kilku telefonów komórkowych i wyłudzenie 100 zł kredytu, ale już za dwa tygodnie będzie wolny. To nieprawda, że będą oni stanowić tylko parawan dla samodzielnych rządów Janusza Palikota. Po prostu stawiamy na doświadczenie. Cieciorka z 80 lat swojego życia aż 28 spędził na stanowisku sołtysa, zaś Andrzej Wnuk jest od 22 lat bezdomny, więc jak nikt inny wie, co to bieda - dodaje Kabaciński.
Zaprzecza on jakoby Janusz Palikot chciał wzorować się na Napoleonie również w innych sprawach. - Nie, nic nie słyszałem, aby obiecał Robertowi Biedroniowi nominację na stopień marszałka. Doniesienia prasowe, że chcemy podbić Egipt są też całkowicie wyssane z palca - dodaje Kabaciński.
Na stanowisku antymonarchistycznym stoi również SLD. Przewodniczący partii Leszek Miller stwierdził w przemówieniu sejmowym wyraźnie i stanowczo, iż: "Sojusz Lewicy Demokratycznej zasadniczo jest partią o charakterze republikańskim, jednocześnie jednak nie da się ukryć, że tradycje monarchistycznej demokracji szlacheckiej, gdzie szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie, przemawiają do naszego lewicowego, egalitarnego serca". Nieoficjalnie mówi się, ze część eseldowskich przywódców regionalnych, kolokwialnie zwanych baronami, skłonna byłaby poprzeć monarchię w zamian za przekształcenie tej nieoficjalnej nazwy w oficjalny tytuł, wraz z odpowiednim uposażeniem wielkości kilku wsi.
Tendencje monarchistyczne widoczne są zwłaszcza w kręgach zbliżonych do Aleksandra Kwaśniewskiego. W roli głównego kandydata na przyszłego monarchę upatrywany jest tam zięć byłego prezydenta. - Jako syn króla kefirów ma władanie we krwi. Ponadto sama Aleksandra, niegdyś Kwaśniewska, zapowiada się na znakomitą królową mody - dodaje jeden z europosłów, do niedawna związany z SLD.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

PIGUŁKA ZNISZCZY ZIEMIĘ?

Kolejne sensacyjne odkrycie amerykańskich naukowców. Zespół badaczy pod przewodnictwem S. Lazenby'ego i G. Connery'ego stwierdził, że używanie pigułki antykoncepcyjnej wpływa na spadek płodności nie tylko ludzi, ale także zwierząt i roślin.
Opakowanie pigułek sprzed 8 tys. lat
Według wieloletnich badań zawarte w środkach antykoncepcyjnych hormony dostają się do środowiska albo z moczem, wnikając do gleby lub wód gruntowych, albo też wypacane zbierają się w trujące chmury, wraz z deszczem opadające na ziemię. Następnie, gromadząc się w wodzie lub roślinach, powodują spadek płodności zwierząt. W pierwszej kolejności przede wszystkim organizmów wodnych i roślinożerców, jednak nie tylko. Hormony te wraz z wodą i mięsem zwierząt są wchłaniane także przez organizmy ludzi, którzy pigułek antykoncepcyjnych nie zażywają, powodując u nich radykalny spadek płodności. Co gorsza, jak się okazuje, reagują one także z hormonami roślinnymi, doprowadzając nie tylko do ograniczenia rozmnażania się roślin, ale także ich obumierania.
- To, co przypisywaliśmy dotąd działaniu kwaśnych deszczy czy innych zanieczyszczeń przemysłowych, stanowi tak naprawdę w znacznej mierze wynik działania hormonów antykoncepcyjnych - mówi dr Connery. - Widać to wyraźnie w pobliżu wielkich miast, w których znaczna część populacji kobiet zażywa pigułki antykoncepcyjne. Obserwować można tam drastyczne obumieranie świata roślinnego i wyjaławianie gruntów. Badania wykazują, że jeśli dotychczasowy trend się utrzyma i pigułki oraz inne środki hormonalne będą coraz popularniejsze, to za 30-40 lat Ziemi grozi gigantyczna katastrofa żywnościowa. W dalszej perspektywie, za 150-200 lat, może to oznaczać koniec cywilizacji, zamienienie się całej powierzchni lądów w pustynie, a nawet - po przekroczeniu pewnej granicznej wartości - kres życia na naszej planecie. To nie wydumany wzrost efektu cieplarnianego, czy wzrost zanieczyszczeń stanowi największe zagrożenie dla naszej planety. Jest nim niewątpliwie pigułka antykoncepcyjna.
Jak twierdzą amerykańscy naukowcy już raz w historii taka katastrofa się wydarzyła. Właśnie dzięki działaniu pigułki antykoncepcyjnej kilka tysięcy lat temu kwitnąca niegdyś Sahara zamieniła się w pustynię. Zgodnie z teorią Lazenby'ego i Connery'ego właśnie tam znajdowała się legendarna Atlantyda. Jak twierdzi pierwszy z nich - Platon, dzięki któremu mamy informacje o zagładzie tego państwa, musiał źle zrozumieć dawniejsze przekazy. Atlantyda wcale nie zapadła się w normalnym morzu, ale w morzu piasku. O jej istnieniu właśnie w tym miejscu świadczą znajdowane na Saharze pozostałości dawnej cywilizacji, na czele z datowanym na 10 tys. lat przed naszą erą drogowskazem z napisem: "Atlantyda 50 km". Inny silny ośrodek atlantydzkiej społeczności znajdował się na terenie dzisiejszej azjatyckiej pustyni Gobi, zajmującej znaczną część obecnej Mongolii. Wtedy były to - tak jak dzisiaj - również tereny pasterskie, jednak ówcześni mieszkańcy nie hodowali owiec, ale dinozaury. Dowodem na to są znajdowane tam liczne kości tych zwierząt.
 Zgodnie z hipotezą obu badaczy to właśnie pigułka antykoncepcyjna spowodowała zagładę Atlantydy. Świadczyć ma o tym nie tylko stężenie hormonów, które w piaskach Sahary jest po kilku tys. lat jest wciąż większe niż w pobliżu Nowego Jorku czy Los Angeles. Odnaleźli oni również opakowanie po tabletkach antykoncepcyjnych, które według nich ma ok. 8 tys. lat. - Nadużywanie pigułki antykoncepcyjnej spowodowało wyjałowienie obszarów dzisiejszej Sahary. Zaś reszta tej niezwykle rozwiniętej społeczności, która obok pigułek znała również papierosy mentolowe, kupony rabatowe i poświąteczne wyprzedaże, zginęła w zaciętych walkach o pożywienie, jakich krzywo odbite echo znajdujemy w starożytnych przekazach. Wraz z nią wyginęły również ostatnie dinozaury - dodaje prof. Lazenby.
O to niesamowite odkrycie Medialne Fakty zapytały znanego naukowca, prof. Macieja Giertycha. - W znacznej mierze zgadza się to z moimi wcześniejszymi badaniami. Jako profesor dendrologi [czyli nauki o drzewach - przyp. MF] już dawno ostrzegałem polskie społeczeństwo, że coraz więcej jest sygnałów, że hormonalne środki antykoncepcyjne ubezpładniają nie tylko same osoby je stosujące, ale i wszystkich dookoła. Hormony te, wydzielane z moczem, trafiają do ścieków miejskich, nie są wyłapywane przez oczyszczalnie i wracają do człowieka wraz z wodą. Kobietę pozbawiają zdolności do owulacji, a u mężczyzn powodują spadek żywotności nasienia. Szeroko już udokumentowana jest demaskulinizacja i redukcja płodności u ryb w rzekach poniżej wielkich miast. Równocześnie stale obserwuje się spadek żywotności nasienia u wszystkich mężczyzn. Natomiast w kwestii roślin trudno mi jest się wypowiadać. To, że tak powiem kolokwialnie, nie moja działka - powiedział prof. Giertych.
Amerykańscy naukowcy mają nadzieję, iż odkrycie to zmieni podejście do ochrony przyrody, skłaniając organizacje ekologiczne, by zamiast przykuwać się do drzew w ochronie rzadkich gatunków drzew czy roślin, skoncentrowały się na promocji naturalnych metod zapobiegania poczęć i naprotechnologii. Sami zaś liczą nie tylko na otrzymanie licznych grantów, które umożliwią im kontynuowanie badań, ale także milion dolarów z nagrody Nobla, dzięki którym będą mogli kupić sobie domy na Florydzie.

wtorek, 9 kwietnia 2013

NIESIOŁOWSKI ODZNACZONY ZA ZASŁUGI DLA KOMUNIZMU

Stefan Niesiołowski chciałby pewnie jak najszybciej zapomnieć o swoim nieszczęsnym stwierdzeniu o szczawiu i mirabelkach, jednak nie będzie mu to w najbliższym czasie dane. Tym razem przypomnienie przyszło z najmniej spodziewane strony, bo nie dość, że z zagrany, to jeszcze z samego serca azjatyckiej ''osi zła". Jak ogłosił wczoraj rzecznik rządu Korei Północnej Lim-Hu-Dżong, polski parlamentarzysta został odznaczony jednym z najwyższych odznaczeń koreańskich, Orderem Flagi Narodowej.
Laureat wysokiego północno-koreańskiego odznaczenia
Stefan Niesiołowski order ten, przyznawany za m.in. za wybitne zasługi dla komunizmu, otrzymał przede wszystkim za słowa o szczawiu. Według słów koreańskiego rzecznika, spośród ''wybitnych myślicieli burżuazyjnego Zachodu" to Niesiołowski miał najpełniej zrozumieć ''genialną myśl wielkiego przywódcy narodu, Kim Dzong Ila, w spawie upowszechnienia niezwykle zdrowych i pożywnych produktów zielonych, jak trawa czy szczaw właśnie, jako podstawy żywieniowej ludności i fundamentu szczęścia i zdrowia przyszłych pokoleń". 
Stąd też - zdaniem północnokoreańskich władz - Stefan Niesiołowski najbardziej nadaje się do rządzenia Polską. - Po rychłym już wyzwoleniu Południowej Korei i triumfie naszej robotniczo-chłopskiej armii nad całym światowym imperializmem, jesteśmy pewni, że Stefan Niesiołowski będzie odgrywał niezwykle ważną rolę w nowej Europejskiej Strefie Powszechnego Dobrobytu, która powstanie, kiedy niepowstrzymany pochód światowego komunizmu zniszczy serce europejskiej osi zła - Brukselę - oświadczył Lim-Hu-Dżong.
jednak jakoś przeżyje ostrą odmowę Stefana Niesiołowskiego
i to bez trwałego kalectwa
Stefan Niesiołowski bardzo zdecydowanie odmówił komentarza w tej sprawie. My natomiast ze swej strony chcemy poinformować, że kwestię odszkodowania za zniszczony sprzęt i podbite oko reportera "Medialnych Faktów", który próbował indagować PO w tej właśnie sprawie, rozstrzygnie sąd. Jednocześnie, jak się dowiedzieliśmy, Stefan Niesiołowski bardzo ostro odrzucił zaproszenie na Kongres Lewicy, jakie złożył mu Leszek Miller.

czwartek, 4 kwietnia 2013

MAMY NOWEGO BOGA

Mswati III jeszcze  w wersji świeckiej
Religijny przewrót na południu Afryki. Mswati III król Suazi, niewielkiego kraju w Afryce, ogłosił się bogiem i zażądał od całej ludności kraju, aby się do niego modliła. Według ogłoszonej niedawno oficjalnej wersji, został on poczęty przez boga-lwa Okocze, który odbył stosunek z jego matką, przybierając postać ojca obecnego władcy Suazi. Ponadto król twierdzi, iż posiada boskie pochodzenie także po matce, bowiem płynie w niej krew potomstwa Jezusa i Marii Magdaleny, zaś ona sama prze wiele lat poświęcała się strzeżeniu tajemnicy Św. Graala. 
Tym, co zainspirowało afrykańskiego króla do ogłoszenia się bogiem, było przeżycie w ciągu roku 8 zamachów na życie. Ponieważ wyszedł z nich bez najmniejszego nawet draśnięcia, doszedł do wniosku, że jest nieśmiertelny, w przeciwieństwie do swoich ośmiu braci. Tego ostatniego twierdzenia dowiódł empirycznie, oskarżając swoje rodzeństwo o chęć obalenia go, a następnie karmiąc nim pałacowe krokodyle.
Zażądał też przewodnictwa w OZN, stwierdzając, iż jako bóg stoi wyżej od wszystkich królów i prezydentów. Jednocześnie każdemu państwu, które nie uzna jego boskiego statusu, zagroził piorunami, permanentnym gradobiciem i sprowadzeniem masowego pomoru bydła. 
Jako pierwsza za boga uznała go Argentyna, jeden z największych producentów wołowiny na świecie. Inny czołowy wytwórca mięsa wołowego - USA - na razie tylko wyraziły ''zrozumienie dla przynależnych z racji urodzenia aspiracji'' króla. Boską pozycję władcy uznały Republika Południowej Afryki, Zimbabwe i Botswana, będące podstawowymi odbiorcami głównego produktu eksportowego Suazi - sfermentowanego moczu pewnego rodzaju bawołów, posiadającego pewne właściwości narkotyczne, powszechnie spożywanego na południu Afryki. Z kolei władze Arabii Saudyjskiej kategorycznie odmówiły uznania nowego boga, twierdząc, iż ciągłe gradobicie na tamtejszej pustyni jest dla nich jak najbardziej oczekiwanym zjawiskiem. 
Władca Suazi podjął też aktywne działania w polityce wewnętrznej. Rozpoczął w stolicy kraju budowę ogromnej bazyliki, poświęconej własnej osobie. Rozkazał też zmienić w miejsca swego kultu znaczną część tamtejszych kościołów. Natomiast policję polityczną przemianował na Świętą Inkwizycję, bowiem według nowego kodeksu karnego każde wystąpienie przeciwko władzy stanowi karane śmiercią bluźnierstwo. Zaś pierwsze ogłoszone przez nowego boga przykazanie nakazuje ofiarowanie mu wszystkich dziewic, które ukończyły 14 lat. Według prasy południowoafrykańskiej spowodowało to natychmiastowe znikniecie w całym Suazi zjawiska dziewictwa.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

GODŁEM POLSKI NIE BĘDZIE LEMING W PERUWIAŃSKIEJ CZAPCE

Przez polską prasę przeszedł kolejny głuchy "POgłos". W ostatnim numerze tego partyjnego periodyku Platformy Obywatelskiej ukazał się artykuł, który zbulwersował całą polską opinię publiczną. Chodzi tu oczywiście o zmianę polskiego godła narodowego z królewskiego orła (a właściwie bielika) na leminga w peruwiańskiej czapce.
O komentarz poprosiliśmy rzecznika rządu Pawła Grasia. 
"Medialne Fakty": Panie ministrze, jak jest z tym lemingiem? Będzie nowym godłem Polski, czy też nie?
Paweł Graś: Oczywiście, że nie. Ten artykuł to rzecz jasna dowcip. Typowy żart primaaprilisowy. Jego absurdalność jest oczywista. Dziwię się, że w ogóle się ktoś na niego nabrał i wziął to na serio. Zresztą podobnie jest ze słynną prowokacją "NIE", której dziennikarze rzekomo mieli podsłuchać premiera i Grzegorza Schetynę podczas meczu z Ukrainą. Nie wiem, jak ktoś mógł wziąć na serio takie brednie.
MF: W jednak ktoś wziął. I w dodatku tym "kimś" były niemal wszystkie największe media w Polsce. "POgłos" zafundował Platformie kolejną sondażową wpadkę. Najpierw była minister Mucha ze słowami o umiłowaniu osób starszych do przesiadywania u lekarza, teraz ta afera z lemingiem. Wydaję się, że kierownictwo PO nie do końca panuje nad treściami, które się tam ukazują. 
Tak nie będzie wyglądać nowe godło Polski
PG: Proszę Pana. W "POgłosie" pracują ludzie młodzi, chcący się pokazać światu. Nie zawsze jednak - jak widać - z jak najlepszej strony. Jednak Platforma jest partią demokratyczną, otwartą, a kierownictwo nie będzie przecież kontrolować każdego kroku jej członków. Zresztą redaktorzy "POgłosu", starając się wzbudzać niezdrowe sensacje, próbują się tylko upodobnić do reszty polskiej prasy, polującej na nowości i skandale. Przecież, o ile mnie pamięć nie myli, to "Medialne Fakty" jako pierwsze podały informacje o planowanych zmianach polskiego godła i flagi (CZYTAJ TUTAJ). 
MF: Chyba rzeczywiście. Wtedy nie było mnie jeszcze w redakcji.
PG: Być może. Ale to wy rozpoczęliście prasowe spekulacje nad kształtem nowego polskiego godła, mające niewiele wspólnego z rzeczywistością. I teraz "Super Ekspres" pisze coś - zupełnie idiotycznego i wyssanego z palca - o butelce wódki, a "Fakt" stara się go przegonić w bzdurnych imaginacjach, stwierdzając, że nasz hymn będzie się zaczynał od słów "Jeszcze Polska nie zginęła, póki my pijemy". 
MF: Ale prace nad zmianą naszego godła państwowego rzeczywiście są prowadzone. 
PG: Polska potrzebuje radykalnych zmian, nie tylko społeczno-gospodarczych, ale także wizerunkowych. Jeżeli największe polskie firmy i banki (Poczta Polska, PZU, PKO) odświeżają stare loga ku uciesze swoich klientów, dlaczego polskie państwo nie miałoby tego zrobić tego samego ku uciesze obywateli. Polacy lubią zmiany, zwłaszcza na lepsze, a te jak wiadomo są priorytetem i wizytówką rządu Donalda Tuska. Stare godło po prostu już nie przystaje do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Widniejący na nim orzeł bielik i do tego jeszcze w koronie nijak ma się do obecnych, lepszych czasów. Po pierwsze Polska nie jest już monarchią, tylko republiką obywatelską, a po drugie bielik jest gatunkiem zagrożonym, któremu grozi wyginięcie, więc nie może dalej symbolizować naszego prężnie rozwijającego się społeczeństwa. Jako partia większościowa nie możemy pozwolić sobie na to, by reprezentowały nas mniejszości. 
MF: A więc leming... 
PG: Mogę pana zapewnić, że zwierze to nigdy nie było brane pod uwagę jako nowe godło. Taka idiotyczna myśl nie powstała nigdy w umyśle nikogo z kierownictwa partii czy rządu. Nie były też w tym kierunku prowadzone żadne prace, symulacje, badania czy obliczenia kosztów. Chociaż nie da się ukryć, iż leming mógłby mieć jak symbol naszego kraju wiele zalet. Np. ocieplić nasz wizerunek na zewnątrz, gdyż jest sympatycznym gryzoniem, a nie drapieżnym ptaszyskiem. Idealnie pasuje do obrazu obywatelskiej Polski solidarnej, jako że w każdej chwili potrafi się zjednoczyć w dążeniu do wspólnego celu, nawet gdyby tym celem miała być przepaść. Plusem byłoby też zastąpienie złotej korony skromna czapka? Nasz rząd od zawsze lansuje ideę taniego państwa, nie potrzebne nam epatowanie złotem i przepychem zwłaszcza na symbolach państwowych, a taka peruwiańska czapka, nie dość, że ciepła i tania, to oprócz tego ewidentnie świadczy o naszym otwarciu na świat. 
MF: No tak, ale koszty... 
PG: Proszę Pana. Informacje o tym, że taka zmiana kosztowałaby budżet 600 mln zł są absolutnie nieprawdziwe. Według bardzo szczegółowych obliczeń rządowego Centrum Studiów Strategicznych całkowity koszt wymiany starych godeł w przedszkolach, szkołach, urzędach i innych instytucjach państwowych na leminga w peruwiańskiej czapce wyniósłby ok. 450 mln zł, a na flaszkę wódki byłby jeszcze mniejszy. 
MF. Dziękuję bardzo za rozmowę. 
Z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem w imieniu "Medialnych Faktów" rozmawiał Pan Anatol.

niedziela, 31 marca 2013

TO TALIBOWIE PORWALI WIOSNĘ

Tajemnica nieobecności wiosny wyjaśniona! Nie prawdą okazały się dotychczasowe spekulacje, obarczające winą za odwołanie wiosny premiera Tuska, Władymira Putina, świstaka Phila, żenujący występ naszej reprezentacji w meczu z Ukrainą czy posądzające Angelę Merkel o przekazanie wiosny w ramach pomocy dla Grecji czy Cypru. Okazuje się, że odpowiedzialność za nieobecność wiosny należy obarczyć talibów.
Według amerykańskiej administracji to właśnie talibowie porwali wiosnę. Amerykańska ambasada w Kabulu otrzymała e-mail z żądaniem okupu od jednego z talibskich przywódców, mułły Mohammada. Za uwolnienie wiosny domaga się on wycofania się oddziałów amerykańskich z Afganistanu, uwolnienia przetrzymywanych w obozach i więzieniach 428 jeńców oraz 4 tys. białych baranów. 
Wiosny poszukują też rosyjskie służby specjalne
Jak twierdzi amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel, informacja ta nie jest wcale taka absurdalna, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. - Po talibach, którzy przecież dokonali zamachu 11 września i tak ukryli iracką broń masowego rażenia, że całe tłumu zachodnich ekspertów, mimo usilnych poszukiwań, nie są jej w stanie znaleźć od ponad 10 lat, można oczekiwać wszystkiego. Jednocześnie muszę stwierdzić stanowczo, że nie mamy zamiaru negocjować z terrorystami i ludność znacznej części północnej półkuli dla dobra wolności i demokracji będzie musiała jeszcze trochę poczekać na ocieplenie. Wiosnę odzyskamy w inny sposób. W tym tygodniu do Afganistanu zostanie przerzuconych kolejnych 10 tys. naszych żołnierzy. Również Polska obiecała wzmocnić kontynent wojskowy w tym kraju. Uruchomiliśmy też wszystkie dostępne środki wywiadowcze. Według naszych danych wiosna może być przetrzymywana w zachodnim Pakistanie, lub też krajach najwierniejszych sojuszników talibów: Iranie i Korei Północnej. Nasze satelity zwiadowcze notowały ostatnio zwłaszcza duży ruch na granicy afgańsko-koreańskiej, na trasach tradycyjnych przerzutów broni dla talibskich terrorystów. Niewykluczone więc, że, aby przywrócić obywatelom wolnego świata wiosnę, konieczne będzie zaangażowanie naszych sił w tych krajach - stwierdził Hagel. 
Talibskie pingwiny szykują się do samobójczego ataku
Jak donoszą amerykańskie media, badana jest również inna hipoteza, zgodnie z którą za porwanie wiosny odpowiedzialni są tzw. Biali Talibowie, zamieszkujący tereny Antarktydy. W przeszukiwaniu rejonu bieguna południowego zaangażowanych zostało ok. 8 tys. żołnierzy amerykańskich, brytyjskich, australijskich i nowozelandzkich. Według nieoficjalnych wieści w działaniach biorą udział również żołnierze polskiej elitarnej jednostki antyterrorystycznej GROM. Na razie nie osiągnięto większych sukcesów, poniesiono za to dotkliwe straty. W samobójczych atakach, najprawdopodobniej talibskich, pingwinów poważnie podziobanych zostało 6 amerykańskich żołnierzy. - Kiedy kopnąłem jajo, rzuciło się na mnie całe stado pingwinów. Wszystkie krzyczały ''Allah akbar", słyszałem to wyraźnie - powiedział na antenie CNN jeden z ciężko rannych żołnierzy, kapral Robert Rothko. Jednocześnie rząd USA zdecydowanie zaprzecza sugestiom organizacji ekologicznych, oskarżających go o prowadzoną z premedytacją masakrę pingwinów na obszarze Antarktydy Zachodniej. - Stanowczo zaprzeczamy, żeby pacyfikacje obszarów lęgowych, powiązanych z radykalnymi islamistami, pingwinów prowadzone były ze względu na znajdujące się pobliskim szelfie złoża ropy naftowej i gazu ziemnego - stwierdził dowódca amerykańskich sił na Antarktydzie, gen. Jack Pollock.

środa, 27 marca 2013

POŁOWICZNY ROZPAD MARKA JURKA

A jednak stało się to, co przez wielu uważane było za niemożliwe. Rozłam w Prawicy Rzeczpospolitej stał się faktem. A co najistotniejsze dotyczy on bezpośrednio samego przywódcy, Marka Jurka. W wyniku sporu o charakterze politycznym Marek oddzielił się od Jurka.
Marek już bez Jurka

Konflikt w obrębie Marka Jurka narastał podobno od miesięcy. Jak mówi wiceprzewodniczący Prawicy RP, Marian Piłka: Sytuacja stała się tak napięta, że podczas walnych zjazdów partii, które odbywały się w salonie mieszkania Marka Jurka, nie mogli wytrzymać ze sobą na tej samej kanapie i dla jednego z nich musieliśmy dostawiać fotel.
Spór ten miał podłoże w znacznej mierze personalne. Obaj chcieli uzyskać większy wpływ na kierowanie partią. Marek nie mógł też wybaczyć Jurkowi decyzji rezygnacji ze stanowiska marszałka Sejmu i opuszczenia PiS-u. - Uważał, że utworzenie własnej partii było błędem i skazało ich na niebyt polityczny - dodaje Piłka. 
Spór zaowocował utworzeniem dwóch odrębnych partii, póki co roboczo zwanych: Prawica Rzeczpospolitej M i Prawica Rzeczpospolitej J. Zarówno Marek, jak i Jurek nie zamierzają zmieniać nazwy swojej partii, uważając, że stanowi ona największy kapitał polityczny ugrupowania. Obaj nie wykluczają procesowania się o nią z byłym współpracownikiem. Starają się też przyciągnąć w swoje szeregi dotychczasowych członków Prawicy RP. W tej sprawie na razie jest remis: obu udało się przekonać po dwie osoby. Jedynym niezdecydowanym pozostał Marian Piłka. - Trudno mi się jednoznacznie zadeklarować, obaj mają swoje zalety - mówi. Marek jest bardziej medialny i przystępny, Jurek bardziej niezłomny w swoich przekonaniach.
Rozpad Marka Jurka cieszy natomiast jego fana, Pawła Kukiza, znakomitego politologa i piewcę wyborów w okręgach jednomandatowych, dzięki którym będzie można wreszcie jak w Wielkiej Brytanii i USA głosować na ludzi, a nie na partie. - Ponieważ granica przyszłych okręgów przebiegać będzie przez sam środek jego mieszkania, a przeprowadzone bez dyktatu list partyjnych wybory z pewnością wygra, więc teraz zamiast jednego Marka Jurka w parlamencie będziemy mieli dwóch.


poniedziałek, 25 marca 2013

ONZ PROTESTUJE PRZECIW WYBOROWI PAPIEŻA

Podczas zeszłotygodniowej sesji Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych minimalną większością głosów przyjęło stanowisko, w którym wyraża "głęboka troskę i zaniepokojenie sposobem wyboru papieża Franciszka I".
Rasistowski i neokolonialny dym nad Kaplicą Sykstyńską
''Troskę i zaniepokojenie" tej organizacji budzi przede wszystkim ''brak zachowania w procesie wyborczym podstawowych standardów demokracji i współczesnego państwa prawa". Według wydanego przez ONZ komunikatu: "Watykan jest jednym z nielicznych krajów na całym świecie, w którym ogół obywateli nawet formalnie nie ma żadnego wpływu na wybór władz. Regulacje w tym względzie stawiają Państwo Kościelne w rzędzie krajów takich jak: Korea Północna, w których o wyborze absolutnego władcy rozstrzyga de facto zamknięta kasta". Stąd też za jedno z podstawowych dążeń społeczności międzynarodowej organizacja postanowiła uznać "skłonienie Watykanu do wprowadzenia bardziej demokratycznych i transparentnych procedur wyborczych, włącznie z możliwością dopuszczenia obserwatorów wyznaczonych prze Narody Zjednoczone do sprawdzenia wiarygodności i zgodności papieskiej elekcji z prawem oraz wymożenie przestrzegania w tej dziedzinie przez władze watykańskie praw człowieka". 
Przeciwko przejęciu tego stanowiska głosowały przede wszystkim państwa, w których katolicy stanowią znaczną część ludności, poparły je natomiast zgodnie wszystkie kraje islamskie. Niektóre państwa proponowały realizację bardziej konkretnych działań. Arabia Saudyjska zgłosiła wniosek o wprowadzenie sankcji gospodarczych wobec Watykanu i odcięcie go od zasobów wina mszalnego, póki "nie zostanie tam wprowadzona pełna demokracja". Stanowisko Narodów Zjednoczonych poparła też zdecydowanie Białoruś. Według słów jej ambasadora przy ONZ Wasilija Bykowa: "W przypadku mojego kraju wystarczyło, żeby kilku członków komisji trochę pomyliło się w liczeniu głosów, a już grożą nam sankcjami, Unia Europejska zamyka granice, wysyłają nam obserwatorów OBWE. A kto wie, jakie nieprawidłowości dzieją się w Watykanie, a cała demokratyczna Europa milczy. Przecież w zaciszu Kaplicy Sykstyńskiej mogą być bezczelnie łamane prawa człowieka, a wybory skandalicznie fałszowane. Przecież każdy chyba oglądał ''Rodzinę Borgiów" i wie, co tam się może dziać". Oburzenie niektórych państw budzą też inne aspekty wyborów papieskich. 
Zdaniem przedstawiciela Sudanu kolor dymu oznajmiającego o wyborze papieża ma charakter wybitnie rasistowski. "Biały dym symbolicznie potwierdza tylko neokolonialny charakter papiestwa i premedytację w jego działaniu na rzecz utrzymania za wszelką cenę dominacji białego człowieka. Widać wyraźnie, że kierownictwo Kościoła rzymskiego z pełną świadomością realizuje antyafrykańską politykę w każdej dziedzinie, stawiając nienaturalny kolorystycznie, ale za to biały, dym ponad bardziej naturalny, powszechny i demokratyczny dym czarny czy szary". 
Poproszony przez "Medialne Fakty'' o skomentowanie działań ONZ jeden z dziennikarzy "Tygodnika Powszechnego" stwierdził: "To oczywisty idiotyzm. Państwa kompletnie niedemokratyczne jak Arabia Saudyjska czy Chiny domagają się od tak specyficznego tworu jakim jest papiestwo przestrzegania zasad demokracji i praw człowieka. Jednak, mimo kompletnej absurdalności działania ONZ, pytania o procedury wyboru papieża wcale nie są bezzasadne. Wybieranie nowej głowy Kościoła przez "urzędników starego reżimu", bo tym w rzeczywistości są przecież kardynałowie, służy skostnieniu papiestwa i odsuwa realną dyskusję nad tak ważnymi problemami jak antykoncepcja i in vitro na daleką przyszłość. A trzeba na te tematy poważnie rozmawiać, aby się za kilkaset lat nie okazało, że ostatni prawdziwy świecki katolik bezdzietnie umrze na AIDS, a na jego grobie, będącym też symbolicznym grobem Kościoła, znajdzie się epitafium "Nigdy nie używałem prezerwatywy i nie pomyślałem o in vitro''. A przecież papieże nie zawsze byli wybierani przez kardynałów. Kiedyś biskupa Rzymu wybierał lud rzymski. Nie należy też zapominać o średniowiecznych tradycjach soborowych, w myśl których świeccy katolicy i zwykli duchowni mieli wpływ na rządy papieskie. Pomysł, aby udemokratycznić proces wyboru Ojca Świętego, wcale nie jest taki niedorzeczny. Może przez głosowanie w parafiach, może jakoś nowocześniej - np. za pomocą SMS-ów. A może po prostu zmodyfikować w duchu współczesności obecną procedurę. Nie od dziś wiadomo, że jedną z głównych inspiracji dla powstania programu ''Big Brother" były właśnie obrady kolegium kardynalskiego. A gdyby teraz odwrócić sytuację i zorganizować kardynalskie reality show, w którym widzowie będą nominować nowego papieża?".

niedziela, 24 marca 2013

JAROSŁAW KACZYŃSKI MA W SOBIE KRÓLEWSKĄ KREW

Jak odkrył historyk, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i , były dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN, Jan Żaryn, Jarosław Kaczyński jest w prostej linii potomkiem piastowskiego księcia, Bernarda Skoczka. 
- Praprzodka braci Kaczyńskich w wyniku spisku podmieniono w książęcej kołysce, zastępując go chłopskim synem. Stąd też Jarosław Kaczyński nie nosi królewskiego nazwiska - mówi profesor. Ponadto w prezesie PiS ma płynąć również krew innych dynastii, które zasiadały na polskim tronie: Wazów, Jagiellonów, Sobieskich. 
Prof. Żaryn w wywiadzie udzielonym "Medialnym Faktom'' powiedział, iż prowadził poszukiwania genealogii braci Kaczyńskich już od kilku lat, pod pozorem innych badań naukowych. - Stąd też przepraszam moich kolegów historyków za nieścisłości, błędy i - powiedzmy sobie szczerze - bzdury, jakie pojawiały się w publikowanych przeze mnie artykułach, ale zagadnienia historii XX w. traktowałem tylko jako zasłonę dymną moich zasadniczych badań. Bo gdyby się agenci obcych mocarstw dowiedzieli... Ale wiemy teraz nie tylko, iż Jarosław Kaczyński pochodzi z królewskiego rodu, ale też, że ma stuprocentowo polski rodowód.
- Przepraszam, ale przecież Wazowie to dynastia zdaje się pochodzenia szwedzkiego... - Oczywiście, oczywiście, ale odkryłem, iż polscy Słowianie w VIII w. opanowali Szwecję. To właśnie dzięki Polakom powstało tamtejsze państwo, a Wazowie są potomkami tych polskich zdobywców. Niektórzy z nich, na czele z niejakim Rurykiem, wyruszyli ze Skandynawii i podbili tereny dzisiejszej Rosji i Ukrainy, tworząc tamtejszą dynastię panującą. Stad też np. Iwan Groźny był Polakiem. Mało tego Polakiem był również Aleksander Wielki, co prawda tylko po matce. A niewykluczone, że - tu profesor Żaryn zniża głos prawie do szeptu - więcej niż kroplę krwi wielkiego zdobywcy ma w sobie również Jarosław Kaczyński. 
Stąd też zdaniem historyka jest idealnym kandydatem na przyszłego polskiego monarchę. - Jarosław Kaczyński powinien zostać polskim królem. Monarchia to najlepszy ustrój, a po śmierci brata to on ma największe prawa zarówno z urodzenia, jak i zasług do polskiego tronu. Jak widać zresztą, złożenie zwłok Lecha Kaczyńskiego na Wawelu miało swoje głębokie uzasadnienie - dodaje naukowiec.
 Rewelacje lubelskiego historyka spotkały się poza Prawem i Sprawiedliwością ze sceptycznym przyjęciem. - Żarynowi ten Bernard z ch... chyba wyskoczył. Jak pierd… kociojeb zostanie królem, trzeba będzie wezwać Amerykanów, żeby zrobili drugie Drezno i zrzucili na Polskę parę bomb atomowych, tak, by z tego kraju nie została nawet jedna grządka szczawiu - stwierdził z właściwą sobie inteligentną ironią Stefan Niesiołowski.

poniedziałek, 18 marca 2013

NATALIA SIWIEC ZOSTANIE MINISTRĄ SPORTU

Przyszła ministra sportu gotowa do wyprawy w Himalaje
Wbrew wcześniejszym doniesieniom (CZYTAJ TUTAJ) Natalia Siwiec wcale nie ma zamiaru zmieniać płci i przystąpić do SLD. Od tego zamiaru - jak sama twierdzi - odwiodło ją po pierwsze to, że okazało się jako mężczyzna nie może posiadać dużych piersi, po drugie zaś podczas operacji mógłby ucierpieć jej ukochany tatuaż, który zrobiła sobie w miejscu intymnym. 

W tej sytuacji do rywalizacji o jej względy stanęły wszystkie pozostałe polskie ugrupowania polityczne. Ostatecznie modelka wybrała Platformę Obywatelską. Według jej słów zdecydowało o tym przede wszystkim to, że PO jest bardzo seksowną partią. - Pan premier jest taki seksowny, a pan prezydent ma taki niesamowity głos, że aż ciarki przechodzą. Sama nazwa PO jest w ogóle niezwykle seksowna, o wiele bardziej seksowna niż PiS, chociaż kojarzy się z papierosami, bo w filmach to po zawsze palą. Ale papierosy też mają taki seksowny kształt - powiedziała podczas wczorajszej konferencji prasowej sama Natalia Siwiec. - Dodatnim plusem zapisania się do rządu było to, że zaproponowano mi pracę jako ministra sportu i to w dodatku bez żadnego castingu. Nie musiałam się nawet rozbierać do bielizny.
To, że celebrytka może zostać ministrem potwierdził również sam Donald Tusk. Na pytanie w tej sprawie odpowiedział: - No cóż ministra Mucha zaliczyła w ciągu swojego urzędowania kilka wpadek, a jedyny naprawdę duży sukces - Euro 2012 - można równie dobrze skojarzyć z Natalią Siwiec, która w oczach wielu kibiców była najjaśniejszym punktem imprezy. Na sporcie zna się z pewnością nie gorzej niż Joanna Mucha, za to z pewnością lepiej na sportowcach - dodał z uśmiechem premier. 
Jak ogłosiła Siwiec, jednym z jej pierwszych posunięć na nowym stanowisku będzie wyprawa w Himalaje. Zainspirowała ja do tego obecna szefowa resortu sportu, która postanowiła wysłać wyprawę na poszukiwanie ciał dwóch polskich alpinistów, którzy na początku marca zginęli podczas wejścia na Broad Peak. Jej osobisty udział w ekspedycji ma zdecydowanie ułatwić odnalezienie zaginionych himalaistów, bowiem - jak sama mówi - ma znakomitego nosa do męskich ciał.
Przyszła ministra chce być pierwszą osobą na takim stanowisku, która wejdzie na najwyższą górę świata, Mount Everest. Ten wyczyn stanowiłby jej zdaniem znakomitą reklamę Polski, Polaków i samej Natalii Siwiec. - To tylko 8 kilometrów w górę, a ja na bieżni przebiegam nieraz i 5 kilometrów dziennie. A jakby co, to mój narzeczony Mariusz mnie poniesie. Jest bardzo silny, więc gdybym np. obcas sobie na kamieniach złamała, to spokojnie weźmie mnie i plecak. Zresztą Mount Everest to mężczyzna, a ja każdego faceta, którego chcę, bez problemu zdobywam. Jeszcze żaden mi się nie oparł. Gorzej jakbym musiała się wdrapywać na kobietę, np. jakąś Czomolungmę.

sobota, 16 marca 2013

BALCEROWICZ: TRZEBA SPRYWATYZOWAĆ RZĄD

Prywatyzować, prywatyzować i pozbywać się wszystkiego co nierentowne - w ten sposób na pytanie: jak uratować budżet państwa w sytuacji kryzysu światowego odpowiedział wielki polski ekonomista i dwukrotny wicepremier, prof Leszek Balcerowicz. 
 Zapytany o to w podczas wczorajszej konferencji prasowej, stwierdził: - Państwo powinno się sprywatyzować i pozbyć się wszystkiego co nierentowne, do czego musi dokładać, np. dróg, szkół, przedszkoli. Za jego przykładem powinny pójść również jednostki samorządu terytorialnego. Tylko w ten sposób uda się na zrównoważyć i budżet i zlikwidować dług publiczny. 
Że takie postulaty to wcale nie mrzonki, a ich realizacja może przynieść znakomite rezultaty przekonuje przykład gminy Chocholewo Dolne w województwie warmińsko-mazurskim. Trzy lata temu moja fundacja rozpoczęła tam eksperyment, prywatyzując ją. W ciągu tego czasu nieruchawą, zadłużoną, zbiurokratyzowaną gminę z przerostem zatrudnienia zmieniliśmy w małe, prężnie działające przedsiębiorstwo rodzinne. W gminie obecnie zamiast 28 pracuje tylko 4 osoby: wójt, jego żona jako księgowa, szwagier jako sekretarz i córka jako kierowniczka wszystkich działów. Pomaga im ok. 45 stażystów, praktykantów i wolontariuszy, ale ich możemy nie liczyć, gdyż wynagrodzenia tych osób nie obciążają budżetu gminy. 
Mieszkańcy Chocholewa Dolnego nie mają na co narzekać. Wprawdzie od momentu prywatyzacji nie odśnieżono, ani nie wyremontowano nawet metra drogi, ale gmina wyszła z długów, a w tym roku osiągnęła nawet 800 tys. zł zysku netto. W dodatku wójtowi udaje się skutecznie przyciągać inwestorów - dwie szkoły zamieniono w hurtownie, jedną w agencję towarzyską. Wprawdzie istnienie tej ostatniej instytucji może budzić pewne wątpliwości natury moralnej, ale, jak powiedział jeden z rzymskich cesarzy, bodajże Winicjusz, "pieniądze nie śmierdzą". W sytuacji obecnego kryzysu ekonomicznego miejscowe dziewczęta powinny się cieszyć, że mają jakąkolwiek prace, a w dodatku również towarzystwo. Co prawda miejscowy proboszcz dość ostro protestował przeciwko takiemu rozwiązaniu, ale tylko do momentu, kiedy nie sprywatyzowaliśmy tamtejszego kościoła - powiedział Balcerowicz. 
Na zarzuty, iż osiąganie przez gminę czystych zysków tak naprawdę niczemu nie służy, zaś zamknięcie szkół uniemożliwia edukację, prof. Balcerowicz odpowiedział: - Dzieci z Chochlewa nie zostały pozbawione dostępu do oświaty - rodzice indywidualnie dowożą je do szkół w sąsiednich gminach. Natomiast jedna szósta zysku, czyli tyle, ile pozostało po wypłaceniu sobie premii przez kierownictwo gminy, została przeznaczona na inwestycje: gmina zakupiła akcje fabryki butów w Mołdawii oraz hurtowni czeskiego alkoholu na Opolszczyźnie.

poniedziałek, 11 marca 2013

BĘDZIEMY MIELI NOWEGO PAPIEŻA POLAKA?

Znamy wreszcie powody abdykacji Benedykta XVI! Przyczyną rezygnacji z Tronu św. Piotra nie było tak naprawdę o słabe zdrowie papieża, ani jego podeszły wiek, a niemożność poradzenia sobie z silną opozycją wewnętrzną, która groziła nawet schizmą w Kościele. Benedykt XVI nie mógł sobie też poradzić z silnymi naciskami zewnętrznymi na Watykan.
Wiele wskazuje na to, że nowy papież jest Polakiem

Po prawie miesiącu utrzymywania tajemnicy ''Medialnym Faktom'' udało się wreszcie dotrzeć do szokującej prawdy! Bezpośrednią przyczyną abdykacji Benedykta XVI był bunt części kardynałów. 10 lutego zamknęli się oni w Kaplicy Sykstyńskiej, a nawet wybrali antypapieża! Zbuntowani hierarchowie domagali się: ponownego wprowadzenia obowiązkowych mszy po łacinie, przywrócenia inkwizycji, oddania przez Włochy terenu dawnego Państwa Kościelnego - z Rzymem, Ankoną i Bolonią - ponownie pod bezpośrednią świecką władzę papieża. Chcą też, by księża mogli być sądzeni tylko przez sądy duchowne. Zażądali ponadto ''zdławienia grzesznego raka ekumenizmu. Wiemy przecież, że kto nie został ochrzczony w wierze katolickiej i tak pójdzie do piekła''. Bezpośrednio z naszym krajem związany został pistulat przyznania ojcu Tadeuszowi Rydzykowi koncesji na wiercenia geotermalne na terenie całej Polski. Buntownicy poprosili o pomoc ''wszystkie chrześcijańskie państwa'', a tym, które będą wciąż uznawać ''rządy Antychrysta na Piotrowym Tronie", zagrozili ekskomuniką. 
Nowy ojciec święty przybrał imię Piusa XIII na cześć XIX-wiecznego papieża Piusa IX, który wsławił się m.in. stwierdzeniem "Przekleństwo niech spadnie na tych, którzy uważają, że papież może i powinien pogodzić się z postępem (...) i cywilizacją powszechną". - Naprawdę wiedział, co robi. Jako jeden z nielicznych nie ustąpił zabójczemu dla duszy grzechowi postępu ani na krok - miał powiedzieć tuż po wyborze antypapież. Nie wiemy jednak, kto nim jest. Ze względów bezpieczeństwa własnego i swojej rodziny nowy nominat na Stolicę Piotrową nie chciał ujawniać ani nazwiska, ani twarzy. Cały czas chodzi zamaskowany. Jednak pewne poszlaki wskazują, że może być Polakiem! 
 Buntownicy zostali na rozkaz Benedykta XVI odcięci od świata. Gwardii Szwajcarskiej wydano ostre halabardy i kazano otoczyć Kaplicę Sykstyńską. W stan gotowości postawiona została również włoska armia. Jej oddziały otoczyły kordonem granice Watykanu. Okręty i samoloty rozpoczęły patrolowanie granic, zaś siły szybkiego reagowania zostały przygotowane do przerzucenia w ciągu 5-6 godzin w każdy rejon italskiego buta. Głównym zadaniem oddziałów włoskich miało być niedopuszczenie ewentualnej odsieczy dla buntowników. - Nie oddamy ani pędzi naszego terytorium. Rzymska ziemia, w której wylano tyle krwi bojowników o zjednoczenie kraju, pozostanie na zawsze włoska - grzmiał na tajnym posiedzeniu rządu premier Włoch, Mario Monti. 
Podjęto też działania w celu zakończenia rozłamu w kolegium kardynalskim. Gwardia Szwajcarska otrzymała 4 puszki z gazem paraliżującym. Niepowodzeniem skończyła się próba zatrucia, powodującymi biegunkę, bakteriami pizz, które buntownicy zamówili na wynos w pizzeri Luigiego. Wraz z odcięciem kanalizacji miało to doprowadzić do opuszczenia przez rozłamowców okupowanego budynku. - Łazienki słabo tam działają, więc kardynałowie-rebelianci, nie mogąc w cywilizowany sposób załatwić potrzeby, musieliby wkrótce wyjść z powodu panującego wewnątrz smrodu - mówi jeden ze Szwajcarów. 
Takie działania wywołały jednak zdecydowany protest ze strony Stanów Zjednoczonych. - Nie możemy absolutnie pozwolić na jakiekolwiek użycie broni chemicznej czy biologicznej przeciw watykańskim powstańcom. Każda próba praktycznego zastosowania broni masowego rażenia spotka się z naszym zdecydowanym odzewem - stwierdził prezydent USA, Barack Obama. Do wybrzeży Włoch zbliżył się amerykański lotniskowiec USS "Einsenhower'', do natychmiastowego działania przygotowane zostały także samoloty bojowe USA, stacjonujące na terenie Niemiec. ''Medialne Fakty'' dotarły do jednego z pilotów, zaokrętowanych na lotniskowcu. - Jeszcze kilka dni wcześniej mieliśmy bombardować Syrię, a tu nagle dostaliśmy dokładne zdjęcia satelitarne Watykanu. 
Biały Dom zdecydowanie zaprzeczył, że jednym z powodów ewentualnej interwencji miała być chęć zdobycia dostępu do olbrzymich złóż złota, znajdujących się pod Watykanem. Według słów wybitnego geologa, prof. Leona Kamyka, tamtejsze pokłady szlachetnego kruszcu są ogromne, być może największe na świecie. - Złoto spływało do watykańskich podziemi nieprzerwanie przez ponad 1500 lat. Trudno oszacować ich wartość, ale prawdopodobnie złoża pod Bazyliką św. Piotra przewyższają te, znajdujące się w RPA, Chinach czy Peru. W dodatku jest to złoto czystsze, niż pozyskiwane z każdego innego miejsca na całym świecie, więc eksploatacja watykańskich pokładów niesie za sobą mniejsze koszty - twierdzi profesor Kamyk. Według "New York Timesa'' wydobyciem watykańskiego złota zainteresowany jest jeden z amerykańskich koncernów górniczych - Chodzi tylko o wolność, demokrację i niedopuszczenie do stosowania broni masowego rażenia - powiedział prezydent Obama. Aby zapobiec groźbie interwencji, Benedykt XVI zgodził się abdykować. Podobną obietnicę złożył również antypapież, pod warunkiem, że zachowa tytuł do końca lutego oraz będzie mógł wystartować w wyborach na Stolicę Piotrową. 
Jak z tego wynika, poprzednie doniesienia o przejściu papieża na anglikanizm (CZYTAJ TUTAJ), podobnie jak te o złym stanie zdrowia stanowiły tylko zasłonę dymną, mającą ukryć - jak się okazało bezskutecznie - dramatyczne wydarzenia w Watykanie przed mediami i opinią publiczną. Doniesienia te rzucają nowe światło na zatonięcie polskiego statku pielgrzymkowego ''Gość Niedzielny'' u wybrzeży Włoch. Według doniesień włoskich agencji informacyjnych miał on wieźć posiłki dla zbuntowanych kardynałów. Nie chciał zatrzymać się do kontroli, ani zawrócić, mimo kilkakrotnych wezwań jednego z patrolujących wybrzeże okrętów włoskich. Próba wkroczenia celników na pokład spotkała się z oporem załogi. Wywiązała się szamotanina, która przerodziła się w regularną bitwę. W wyniku powstałego zamieszania polski statek zatonął. Również strona włoska poniosła pewne straty. W czasie walki na dno poszła fregata ''Vittorio Veneto'', a druga została poważnie uszkodzona. Włosi stracili również dwa śmigłowce i samolot myśliwsko-bombowy Panavia Tornado. 
Niestety nie jest to faworyt polskich internautów - kardynał Kręcina
Według włoskiej prasy ''Gość Niedzielny'' to w rzeczywistości, zbudowany niedługo przed II wojna światową, niszczyciel ''Błyskawica'', który przez wiele lat pełnił rolę okrętu-muzeum. Jednak - jak mówią biorący udział w bitwie oficerowie włoskiej marynarki - musiał on zostać w całkowitej tajemnicy zmodernizowany i wyposażony w najnowsze rakiety przeciwokrętowe i przeciwlotnicze. Włosi twierdzą także, iż to polska jednostka jako pierwsza otworzyła ogień. 
Wciąż nie wiadomo, ilu Polaków zginęło wraz z ''Gościem Niedzielnym''. Jednym z uratowanych rozbitków jest były poseł Artur Zawisza. Jak powiedział rzymskiemu korespondentowi ''Medialnych Faktów'' - Włosi zaatakowali kompletnie bezbronny, pełen pielgrzymów statek bez ostrzeżenia. To zbrodnia według praw boskich i ludzkich. Gorzej - to ludobójstwo. Sprawcy tego czynu powinni jak najszybciej stanąć przed trybunałem w Hadze. W dodatku na dno poszedł dowód ofiarności milionów Polaków. Tak, tak to właśnie na budowę i wyposażenie tego statku zostały przekazane pieniądze zbierane przez Radio Maryja na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Wbrew słowom oszczerców nie przepadły one wcale w giełdowym krachu, ale posłużyły do reaktywacji polskiego przemysłu stoczniowego. - W jaki więc sposób zatonął włoski okręt, skoro polska jednostka była nieuzbrojona? - Po prostu byliśmy świadkami cudu. 
Wydarzenia te rzucają nowe światło na sprawę tajemniczej kradzieży ''Błyskawicy" z gdyńskiego portu, do której doszło dwa miesiące temu. Okręt ten przez ponad 35 lat pełnił rolę muzeum, stanowiąc jedną z głównych turystycznych atrakcji Trójmiasta. - Wszystko wskazuje na to, że jako ''Gość Niedzielny'' mogła występować ''Błyskawica'' - mówi anonimowy rzecznik prasowy polskiej Marynarki Wojennej. - W dodatku był to nasz jedyny okręt bojowy, zdolny do pełnomorskiej żeglugi. W przypadku nieprzyjacielskiego ataku polskie wybrzeże pozostanie niemal bezbronne. Do jego obrony w tym momencie mogą służyć tylko: dywizjon żywych torped i flotylla kajaków szturmowych. Nawet cała nasza piechota morska została zaangażowana w misję stabilizacyjną na Antarktydzie. 
Pius XIII natychmiast zareagował na wydarzenia, do których doszło na wodach w pobliżu Rzymu. Rzucił klątwę na włoski rząd, dowództwo armii i floty oraz wszystkich, którzy przyczynili się do zatopienia ''Gościa Niedzielnego''. 

piątek, 8 marca 2013

POLACY ŚWIĘTUJĄ SUKCES MILIARDERÓW

Czterech Polaków na liście miliarderów Forbesa. W całym kraju wielkie święto

"Mój sukces to zasługa pracy milionów Polaków. Dziękuję Wam!"
Spontanicznym wyjściem na ulice i wspólną fetą świętują w całym kraju Polacy umieszczenie 4 naszych rodaków (Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz-Żak, Michał Sołowow i Leszek Czarnecki) na liście  miliarderów Forbesa. Premier Donald Tusk wraz z Janem Kulczykiem podziękowali narodowi za wytężoną pracę która przełożyła się na ten sukces. - Cieszymy się z całym narodem z tego sukcesu. To właśnie wspólnym wysiłkiem Polaków możemy z dumą mówić o Polsce jako o kraju miliarderów. Należy tu również podziękować doradcom współodpowiedzialnym za ten sukces, tj. prof. Balcerowiczowi oraz całemu Business Center Clubowi. Nie może także zabraknąć podziękowań dla pana Mordasewicza za jego błyskotliwe rady w sprawach praw pracowniczych - mówił premier Donald Tusk. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że już przygotowywany jest pakiet zmian w kwestii praw pracowniczych, mających zlikwidować całkowicie archaiczny wynalazek, jakim jest Kodeks Pracy. - Zmiany te przełożą się z pewnością na powiększenie majątków naszej narodowej dumy - miliarderów - mówił Jeremi Mordasewicz.

Nasi korespondenci donoszą, ze sukcesami naszych rodaków cieszą się także mieszkańcy europejskich rajów podatkowych.

sobota, 2 marca 2013

RYDZYK: POLACY NIE CHCĄ CZARNEGO PAPIEŻA

Takie właśnie słowa padły z ust ojca Rydzyka przed kilkusetosobowym audytorium podczas spotkania szefów lokalnych Rodzin Radia Maryja, jakie odbyło się wczoraj w Toruniu.

Czarna czy Mocno Opalona Madonna?
Według słów dyrektora Telewizji Trwam, Polacy nie są zupełnie gotowi na to, by następcą Benedykta XVI został jeden z afrykańskich kardynałów: "Najpierw Niemiec, później Murzyn na świętym tronie Jana Pawła II - nie, tego Polacy nie zniosą. Módlmy się więc, żeby nowym Ojcem Świętym został biały, choćby nawet i nie Polak, ale np. Włoch albo Hiszpan". Wśród niektórych uczestników zjazdu pojawiły się nawet opinie o możliwości rozłamu, jaki w takim wypadku mógłby dotknąć polski Kościół. Plotki takie wzbudziło pojawienie się na zjeździe w otoczeniu o. Rydzyka dwóch prominentnych przedstawicieli lefebrystów, czyli Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, które zerwało związki z Kościołem katolickim po Soborze Watykańskim II. 
Obawy takie studzi bp Tadeusz Pieronek. "Rzeczywiście sprawa ewentualnego wyboru osoby o bardzo ciemnej karnacji skóry stanowi jeden z najistotniejszych obecnie problemów Kościoła. Ważniejszy z pewnością od jakiejś pedofilii, choćby z tego powodu, że molestowanie dzieci zawsze było i zawsze będzie, a Murzyna na Tronie św. Piotra nie było jeszcze nigdy. Jednak nie sądzę, żeby groźba rozłamu była naprawdę realna. Po śmierci Jana Pawła II środowiska związane z Radiem Maryja rzeczywiście były gotowe do schizmy w razie wyboru czarnoskórego papieża. Obecnie jednak jest to bardzo mało prawdopodobne. Przez te kilka lat przykład prezydenta Obamy oswoił polskie społeczeństwo z myślą, że Murzyni są w stanie zajmować najważniejsze stanowiska na świecie. Wiele dla zaakceptowania ewentualnego wyboru czarnego papieża zrobił poseł Godson, który pokazał Polakom, iż Murzyn też może być przyzwoitym człowiekiem". 
Negatywny stosunek do wyboru czarnego papieża nie dotyczy wszystkich osób związanych ze środowiskiem Radia Maryja. Według słów byłego biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka, wygłaszającego katechezy na antenie Radia Maryja: "afrykański papież nie powinien Polaków przerażać, bo i królowa Polski, Matka Boska Częstochowska, i mały Jezus na jasnogórskim obrazie też przecież są czarni". Przeciwne zdanie prezentuje za to poseł Krystyna Pawłowicz. Jak stwierdziła w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego", częstochowska Madonna wcale nie jest "czarna" tylko "mocno opalona". Świadczyć mają o tym "typowo słowiańskie" rysy twarzy postaci na obrazie. "Mówić, że królowa Polski może mieć coś wspólnego z Murzynką, to tak jakby stwierdzić, że Jezus był Żydem".
Potwierdza to rzecznik ONR-u, Marian Kowalski. "Nasi eksperci przeprowadzili dokładne frenologiczne badania czaszki Matki Boskiej Częstochowskiej. Wynika z nich jednoznacznie, iż jasnogórska Madonna jest stuprocentową Aryjką".